Dla niepełnosprawnych pracowników pilskiego Zakładu Aktywności Zawodowej codzienna droga do pracy stała się ekstremalnym torem przeszkód. Chodniki z zalegającym błotem pośniegowym to poważna bariera dla ich chodzików i wózków.
Dla większości z nas śnieg i lód na drogach i chodnikach to utrudnienie. Dla pracowników Zakładu Aktywności Zawodowej w Pile to dodatkowy tor przeszkód. Codzienna droga do pracy staje się tu walką o bezpieczeństwo.
- Ten chodnik, jeżeli był robiony, on nie był przemyślany, jeżeli chodzi o wózki, więc część wózków i tak zauważycie, nawet jeżeli nie będzie śniegu, i tak będziemy jechać ulicą. Każdy z nas, nawet z tych, co bardzo dobrze jeżdżą wózkami, niestety musimy stamtąd zrezygnować i część jechać ulicą - mówi pracownica Beata Orwat Zakładu Aktywności Zawodowej w Pile.
- Musimy często na własne ryzyko podróżować jezdnią, co oczywiście nie jest dla nas komfortowe, no i wiąże się z ryzykiem, no bo w starciu z pojazdem samochodowym czy tirem nie mamy szans - dodaje Piotr Przybylski, również pracownik zakładu.
Problem rozbija się o kompetencje. Część trasy należy do powiatu, część do miasta. Zarządcy tłumaczą, że robią, co mogą, ale prawo przerzuca ciężar na sąsiadujące posesje.
- Na pewno nie jest wskazane poruszanie się ulicą, bo to jest zagrożenie w bezpieczeństwie - przyznaje dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Pile Artur Bąk. - Tak jak wspominałem, reagujemy, jeżeli wystąpią takie, a nie inne warunki atmosferyczne, w możliwie najlepszy sposób i doprowadzamy do takiego stanu, jaki na chwilę obecną da się doprowadzić, ten chodnik akurat tutaj. Odpłużony był, posypany, można po nim się poruszać - dodaje.
- Nie wszystkie zgłoszenia, które do nas trafiają, nie tylko powinny być do nas kierowane, tylko powinny być kierowane do wspólnot mieszkaniowych, właścicieli posesji przylegających, do tych wszystkich, którzy zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości w miastach odpowiadają za utrzymanie czystości na terenach przylegających do pasów drogowych - uzupełnia dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Pile Rafał Lisiecki.
Choć urzędnicy czekają na oficjalne zgłoszenia i wskazują na litery ustaw, pracownicy ZAZ-u chcą po prostu bezpiecznie dotrzeć do pracy. I modlą się o lepszą pogodę.
Komentarze