Niebezpieczne, także dla ludzi

Niebezpieczne, także dla ludzi

W gminie Białośliwie pojawił się niebezpieczny owad. Kontakt z włochatą larwą kuprówki rudnicy może prowadzić do silnego podrażnienia skóry i reakcji alergicznych. Władze gminy ostrzegają mieszkańców. Leśnicy z kolei podkreślają, że przy zachowaniu ostrożności powodów do paniki nie ma.  

- Teraz to już zeszło wszystko...  Jeszcze kilka dni temu mężczyzna miał w tym miejscu silną wysypkę, a wszystko przez tę włochatą gąsienicę. - Kontrolowałem sobie ziemniaka, chodziłem po polu, patrzyłem, coś spadło, obtrząsnąłem się i wsiadłem do samochodu. Raptem coś poczułem i zaczęło swędzieć - opowiada rolnik z Nieżychowa Wojciech Hajman

Pomogła dopiero wizyta u lekarza. - Minęło w 48 godzin od tego momentu, ale dostałem na to antybiotyk i żel łagodzący - dodaje. 

Żarłoczne gąsienice opanowały zabytkową aleję starych dębów wzdłuż drogi krajowej nr 10 na wysokości Nieżychowa i już ogołociły drzewa z liści.  

- Tu jest wszystko zjedzone więc one ciągną teraz w kierunku posesji. Krzewy i róże są też już zjedzone, przedostają się do domu i idą w kierunku lasu - relacjonuje mieszkaniec Nieżychowa Łukasz Bąk

Sytuacji nie pomaga porywisty wiatr. - U mnie w sadzie pożera liście i pozostawia łodyżki od liści. Szkody są powstałe z kierunkiem wiatru. Im mocniej wieje, tym nalatuje tego więcej w głąb sadu. Na głębokość 50 metrów mam już gołożery na górnych partiach czereśni - wskazuje sadownik z Nieżychowa Jarosław Skrzypczak

- Są tu ludzie, mieszkańcy mają małe dzieci, zwierzęta. Były już zgłaszane przypadki jakichś poparzeń czy uczulenia - obawia się z kolei Grzegorz Mielentin, mieszkaniec Nieżychowa. 

Bo ta niepozorna, włochata gąsienica może być niebezpieczna. - Włoski na gąsienicach są toksyczne. Mogą się łamać, wisieć w powietrzu i powodują u osób i zwierząt, które są w pobliżu stany alergiczne, zapalne - tłumaczy leśnik z Nadleśnictwa Kaczory Grzegorz Kryger

Jednocześnie zarazem uspokaja. Wystarczy zachować ostrożność. - Nie podnosimy i nie łapiemy - dodaje. 

Póki co okoliczni mieszkańcy, pryskają inwazyjną gąsienice na własna rękę. -Czekamy teraz aż ktoś zainterweniuje. Czekamy na odpowiednie służby - dodaje mieszkaniec Nieżychowa Łukasz Bąk

Pierwsze sygnały o inwazji gąsienic wpłynęły do Urzędu Gminy Białośliwie w poniedziałek, 25 maja. Wójt kontaktował się w tej sprawie m.in. z zarządcą drogi, czyli Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad w Poznaniu. 

- Dzisiaj otrzymaliśmy informację, że te zabiegi odbędą się w najbliższy weekend. Termin będzie podany do wiadomości mieszkańców, ale nie mamy jeszcze oficjalnie podanego terminu, bo oprysk musi być wykonany w godzinach wieczorno-nocnych i przy bezwietrznej pogodzie. Też sygnalizujemy, aby ten oprysk został poszerzony o te pasy, na prywatnych terenach - tłumaczy wójt Białośliwia Dawid Tatera

Czyli tam, gdzie zadomowiły się gąsienice. Gmina poinformuje mieszkańców o dokładnej dacie oprysków na stronie Urzędu oraz SMS-owo. To jednak nie kończy sprawy.  

- Taka gradacja jak teraz trzeba zakładać, że będzie trwała około 3-4 lat, gdyż zabieg ratowniczy zabije część gąsienic, ale część się przepoczwarczy. Z poczwarek wyjdą owady dorosłe, które złożą kolejne jaja, z tych jaj wyjdą kolejne gąsienice i one na przełomie lipca i sierpnia znowu zaczną żerować - wyjaśnia leśnik. 

Opryski trzeba więc będzie powtórzyć. 

 

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.