Bezdomność wśród dzieci i młodzieży rośnie

Bezdomność wśród dzieci i młodzieży rośnie

Samookaleczenia, uzależnienia i bezdomność. O tych i innych trudnościach, z jakimi zmagają się dziś dzieci i młodzież rozmawiali specjaliści podczas konferencji „Po drugiej stronie ciszy”. Choć mało widoczne, zjawiska te stanowią poważny i narastający problem społecznym, a obecne rozwiązania systemowe są niewystarczające.  

Oficjalnie jest ich około 1300, z czego 768 stanowią osoby niepełnoletnie. Te papierowe liczby sprawiają, że problem bezdomności wśród dzieci i młodzieży wydaje się marginalny. 

- Natomiast my wiemy, że jest tych osób znacznie więcej. Te osoby są mało widoczne dla systemu, nawet dla street workerów, one przybierają tak zwany kamuflaż i faktycznie trudno do nich dotrzeć - zauważa przewodnicząca zarządu głównego Stowarzyszenia MONAR Marta Stefaniak-Łubianka. 

Znacznie odbiegają od stereotypu osoby bezdomnej. Mają smartfony i modne ubrania, przesiadują w kinach lub w galeriach handlowych. Często migrują, szukając schronienia u znajomych czy dalszej rodziny. Skutecznie unikają też wszelkich systemowych form pomocy, dlatego nie figurują w statystykach. 

- To są osoby, które uciekają przed przemocą, przed różnymi trudnymi sytuacjami w domach, ale to są często też osoby transpłciowe na przykład. Widzimy takie zjawisko kick-out’u, które pokazuje, że nagle osoba staje się bezdomna, ponieważ kiedy dochodzi do comming-outu, nagle zostaje wyrzucona z domu przez rodziców - dodaje przewodnicząca. 

Młodzież LGBT+ w kryzysie bezdomności stanowi jedną z głównych grup, bo nawet 20%. Największą jednak tworzą młodzi, którzy doświadczyli różnych form przemocy i dysfunkcji. To aż 45% wszystkich nastoletnich bezdomnych. Jedna czwarta to młodzież, która po osiągnięciu pełnoletności opuściła placówki wychowawcze i nie radzi sobie z samodzielnym życiem. To poważne wyzwanie dla polskiego systemu wsparcia. Nie jedyne, problemów jest bowiem znacznie więcej, jak chociażby pogłębiający się kryzys psychiczny czy używki.  

- Widać w Pile, widać tak naprawdę na ulicach całej Polski, że jeżeli chodzi o używanie alkoholu, to on drastycznie spada wśród najmłodszych, no a niestety na chwilę obecną mefedron, klefedron i wszystkie pochodne królują na polskich ulicach - wylicza Daniel Otto ze Stowarzyszenia MONAR oraz Centrum Wsparcia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży.

Problem więc zmienia oblicze, a do tego… - Wydaje się, że jest coraz większy. Te 15 lat temu przyjeżdżały osoby uzależnione, one oscylowały w wieku około 20-25 lat. No teraz dzieciaki, które przyjeżdżają do nas do ośrodka, przyjeżdżają już z pełnoobjawowym uzależnieniem no i przyjeżdżają w wieku od 13, 14 lat - dodaje Otto. 

System, zdaniem specjalistów, nie dostrzega powagi sytuacji. Kluczowa jest współpraca samorządów, organizacji społecznych, ochrony zdrowia i resortów odpowiedzialnych za politykę społeczną. Bez gruntownych reform problemy będą się tylko pogłębiać. 

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.