Budowa S10. Jest rekord

Budowa S10. Jest rekord

Wszystko na to wskazywało, że padnie rekord i tak się właśnie stało. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska przedłużył wydanie decyzji środowiskowej dotyczącej budowy drogi ekspresowej S10 o kolejne dwa miesiące. To oznacza, że rozpatrywanie całej sprawy potrwa więcej niż 5 lat.

15 grudnia 2021 roku poznański oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad złożył w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu wniosek o wydanie decyzji środowiskowej dla przedsięwzięcia polegającego na budowie drogi ekspresowej S10 na odcinku Piła - Wyrzysk. 

Ilość zawiadomień o przesunięciu terminu załatwienia decyzji już ciężko zliczyć, a było ich co najmniej kilkanaście jeśli nie kilkadziesiąt. RDOŚ miał załatwić sprawę do 28 października. Właśnie poinformował, że uczyni to do 28 grudnia. Co i tak jest terminem wątpliwym. 

- Przyczyną zwłoki jest skomplikowany charakter sprawy, w tym analiza uwag społeczeństwa oraz konieczność wezwania wnioskodawcy do wyjaśnień - czytamy w uzasadnieniu przesunięcia terminu. To standardowa formuła stosowana już od wielu miesięcy. 

Ponadto kolejne opóźnienie zaczyna niebezpiecznie zagrażać budowie tej drogi do roku 2030-31. Dlaczego? Tylko niepoprawni optymiści uważają, że cała procedura dalej pójdzie gładko. Czyli nie będzie odwołań od decyzji środowiskowej (rozpatrzenie takiego odwołania chociażby w przypadku S11 Ujście - Oborniki trwa ponad rok), przetarg pójdzie szybko i sprawnie, również bez odwołań, wojewoda wyda zezwolenie na realizację inwestycji drogowej bardzo szybko (praktyka pokazuje, że jest inaczej, np. S11 Poznań - Oborniki, czy S10 Witankowo - Piła gdzie czekamy od 5 maja 2025 roku), a wykonawca nie będzie mieć żadnych problemów z budową. 

Tak czy inaczej 15 grudnia 2026 roku minie pięć lat od dnia złożenia wniosku. Można pokusić się o stwierdzenie, że w przypadku budowy dróg ekspresowych w Polsce to swoisty rekord. Tylko kierowcy, mieszkańcy czy przedsiębiorcy nie mają powodu do zadowolenia. Tak długo ciągnąca się i grzęznąca na urzędniczych biurkach sprawa nie tylko zbiera żniwo w postaci wypadków na wąskiej DK10, ale codziennie ulatują pieniądze, które mogłyby być lokowane w tej części Wielkopolski gdyby eska była. 

 

 

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.