Udany powrót do Piły. Bagrowska show

Udany powrót do Piły. Bagrowska show

Kibice w Pile wreszcie doczekali się meczu domowego. Jak się okazało warto było czekać, ponieważ pierwszy od ponad 180 dni mecz w hali przy Żeromskiego, zakończył się triumfem Pilanek. Miejscowy KS pokonał BAS Kombinat Budowlany Białystok 3:1.

Patrząc na historię pojedynków obu ekip, mogliśmy spodziewać się długiego i wyrównanego meczu. Zespoły z Piły i Białegostoku lubią rozstrzygać swoje starcia w pięciu setach. W środowy wieczór było jednak inaczej, choć początek wskazywał na to, że może być jak zwykle.

Trener Michał Muszyński postawił na swoje podstawowe siatkarki, choć trzeba przyznać, że ma dość wyrównany skład i po dokonaniu kilku zmian w późniejszym etapie meczu, nowe zawodniczki sporo wniosły do gry zespołu. Z kolei Damian Zemło od pierwszej piłki postawił na Katarzynę Bagrowską, a nie jak dotychczas na Malwinę Stachowiak. Ta decyzja okazała się starzałem w dziesiątkę.

Już premierowa partia pokazała, że może to być długi mecz. Gra falami po obu stronach siatki dawała minimalną przewagę raz jednemu, raz drugiemu zespołowi.

-  Myślę, że pierwsze półtora seta było taką chimeryczną, brzydką siatkówką. Nie znam statystyk, ale podejrzewam, że sporo błędów własnych, które w konsekwencji sprawiały, że wynik był trochę goniony, trochę na równo, znowu goniony. Najważniejsze jest jednak, że konsekwentnie trzymałyśmy założenia, które sztab dał nam przed meczem - powiedziała na gorąco Magdalena Saad, libero Enea KS Piła.

I właśnie ten początek meczu, a w efekcie pierwszy set należał do BAS-u. Zespół z Podlasia zagrał skutecznie w bloku, postraszył również zagrywką, co przełożyło się na wygraną 22:25. Drugi set ponownie zaczął się od wyrównanej gry, jednak już po chwili przyjezdne zaczęły odskakiwać Pilankom. Trener Damian Zemło zdecydował się na zmianę i po kilku akcjach zdjął z boiska Kennedy Stanford, a do gry zaprosił Julię Papszun. Przy wyniku 13:17 zaczęło robić się nerwowo, jednak wtedy miejscowe ruszyły do odrabiania strat. Skuteczny atak Anny Dorywalskiej, kilka świetnych akcji Katarzyny Bagrowskiej i siatkarki KS Piła wyszły na prowadzenie. Dzieła zniszczenia dokończyła Papszun, która atakiem zakończyła seta wynikiem 25:23.

Trzeci set był emocjonujący do stanu 19:17. Od tego momentu coś złego wstąpiło w ekipę z Białegostoku. Błędy w ataku Martyny Szczepuły, Anny Wojciechowskiej oraz Dominiki Surlit, do tego błąd rozegrania Pauliny Bałdygi, a także zepsuta zagrywka Katarzyny Stepko i Pilanki mogły cieszyć się ze zwycięstwa w secie.

Czwarta odsłona tylko na początku była dla BAS-u. Zespół Michała Muszyńskiego prowadził 1:2 i jak się okazało było to ostatnie prowadzenie przyjezdnych w tym spotkaniu. Pilanki zaczęły grać swój koncert, nie zatrzymywały się nawet na chwilę. Szybko wypracowały sobie przewagę, którą powiększały w kolejnych akcjach. Zmiany w zespole z Podlasia nic nie pomogły i pierwsza piłka setowa była tylko kwestią czasu. Tu zawodniczki z Białegostoku wpadły w siatkę podczas bloku i sędziowie przyznali 25 punkt Pilankom. Ostatecznie KS zwyciężył 25:14 i w całym spotkaniu 3:1.

Na kolejne siatkarskie emocje w Pile kibice nie będą musieli długo czeka. Najbliższe spotkanie już w piątek, 30 października o godzinie 18. Rywalem będzie SMS PZPS Szczyrk I.

Enea Klub Siatkarski Piła - BAS Kombinat Budowlany Białystok 3:1 (22:25, 25:23, 25:19, 25:14)
MVP: Katarzyna Bagrowska

Enea KS Piła: Katarzyna Bagrowska 26, Agnieszka Czerwińska 8, Anna Dorywalska 8, Oliwia Urban 4, Kennedy Stanford 4, Sandra Łebek 2, Magdalena Saad (libero) oraz Julia Papszun 12, Malwina Stachowiak 2, Klara Kempfi, Jagoda Michałek

BAS Białystok: Izabela Filipek 15, Anna Wojciechowska 9, Dominika Surlit 8, Martyna Szczepuła 6, Amelia Senica 6, Paulina Bałdyga 3, Magdalena Piekarz (libero) oraz Pola Nowacka 5, Natalia Budnik 2, Katarzyna Stepko, Barbara Grejman, Antonina Pawłowska

fot. Enea KS Piła/Zbigniew Komorowski

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.