Szpitale powiatowe w naszym regionie zmagają się z poważnymi brakami kadrowymi. Nadzieją dla regionu jest otwarty wczoraj kierunek lekarski w pilskiej filii Uniwersytetu Adama Mickiewicza, gdzie naukę rozpoczęło 60 studentów. Zanim jednak absolwenci zasilą rynek pracy, szpitale – tak jak ten w Chodzieży – muszą radzić sobie same.
- Na dziś potrzebujemy specjalistów z chorób wewnętrznych. Zresztą cały czas się ogłaszamy. Potrzebujemy również geriatrów, jak również chętnie zatrudnilibyśmy rezydentów. [...] Lekarze, którzy są zatrudnieni w oddziale wewnętrznym, muszą sobie radzić z dużą ilością pacjentów. Jest to ich dodatkowe obciążenie. Dodatkowym obciążeniem są również dyżury, ponieważ każdy z tych lekarzy musi mieć miesięcznie około sześciu do ośmiu dyżurów, aby zabezpieczyć tę opiekę - mówi dyrektorka Szpitala Powiatowego w Chodzieży Aleksandra Ćwikła.
Chodzieski szpital stara się przyciągnąć nową kadrę stale modernizowaną infrastrukturą i dobrą atmosferą. Problem z brakiem personelu nie jest jednak wyłączną bolączką Chodzieży. Z analiz przeprowadzonych przez Uniwersytet Adama Mickiewicza wynika, że w publicznych placówkach w pięciu powiatach północnej Wielkopolski brakuje blisko dwustu czterdziestu lekarzy. Perspektywy pogarsza fakt, że jedna trzecia obecnie zatrudnionych tam medyków ma już ponad 60 lat. Systemową receptą na ten kryzys mają być nowi studenci medycyny z Piły, jednak ich pełen proces kształcenia na uczelni potrwa sześć lat.
Komentarze