Nadal mamy duży problem z próbami samobójczymi wśród dzieci oraz samookaleczaniem się czy depresją. Ze zdrowiem psychicznym najmłodszych od dawna jest źle. O tych problemach rozmawiano dzisiaj w Pile.
- W 2030 roku drugą śmiertelną chorobą będzie depresja - alarmuje Sylwia Majewska, psycholog, ekspert ds. suicydologii.
I zarazem najczęściej występującą chorobą na świecie. Tak wynika z raportu Światowej Organizacji Zdrowia. W Polsce na depresję choruje obecnie ponad 1,2 mln osób. Eksperci wskazują jednak, że oficjalne statystyki mogą być zaniżone, a rzeczywista liczba chorych w Polsce może sięgać nawet 4 milionów. Nawet do 40% nastolatków i młodych ludzi wykazuje objawy depresyjne.
- Jest to przerażające, bo jedyną czystą grupę wiekowo mamy 0-6, gdzie nie było prób samobójczych. My mówimy już o grupie 7-12 lat dzieci i maluszków z pierwszej, drugiej i trzeciej klasy. W 2025 zgłoszonych prób mieliśmy 88, z czego 5 dzieci zakończyła swoje życie - informuje Sylwia Majewska.
Cztery na pięć osób w kryzysie emocjonalnym, zanim spróbuje targnąć się na swoje życie, wysyła otoczeniu sygnały. Dziecko nagle opuszcza się w nauce, ma zmiany nastroju, odsuwa się od znajomych, a nawet zaczyna się samo okaleczać. Padają także słowa: "chcę zniknąć" czy "moje życie nie ma sensu".
- Parę lat temu mieliśmy bardziej nastolatki, a w tej chwili mamy już 11-12 letnie dzieci, które mają myśli samobójcze - mówi psycholożka.
W kryzysie psychicznym po pomoc należy niezwłocznie udać się do specjalisty. Do gabinetu psychologa lub psychiatry. Funkcjonują także całodobowe infolinie wsparcia (dla dzieci 800 12 12 12, dla dorosłych 800 70 2222).
Eksperci mają pełne ręce pracy. System też nie do końca zdaje egzamin.
- Wychodzi nam z badań, że w granicach 5-6% dzieci mają tragiczny stan emocjonalny i są niezaopiekowane i po to są te badania przesiewowe, żeby nie doszło do prób samobójczych - tłumaczy Sylwia Majewska.
Na stan psychiczny najmłodszych wpływa także przebodźcowanie smartfonami oraz to co znajduje się w Internecie. Promowanie patologicznych zachowań, cyberprześladowanie czy hejt są tam codziennością, a ofiar takich zachowań przybywa. To także wykorzystywanie AI do tworzenia nieprawdziwych informacji dla zasięgu lub zdyskredytowania kogoś.
- AI musi być kontrolowane. Jeśli nie będzie kontrolowane to na dzisiaj nie mielibyśmy rzetelności w przekazie informacji. 48% informacji w Internecie pochodzi od ludzi, a 52% od botów AI. Jeśli żyjąc w tej rzeczywistości i nie byłoby to kontrolowane, to w pewnym momencie nie wiedzielibyśmy, czy to co czytamy i widzimy jest prawdziwe, czy nie - alarmuje Maciej Czerniawski, ekspert nowych technologii.
Systemowo sytuację może poprawić AI Act, który w pełnym zakresie wchodzi w życie w sierpniu. To unijne rozporządzenie reguluje rozwój, wdrażanie i komercyjne wykorzystanie systemów sztucznej inteligencji na terenie wspólnoty. Głównym celem przepisów jest zapewnienie bezpieczeństwa, ochrona praw podstawowych obywateli oraz wspieranie etycznych innowacji.
Komentarze