33 kraje, 70 milionów żołnierzy i według niektórych szacunków nawet do 20 milionów ofiar. Minęło 112 lat od rozpoczęcia I wojny światowej. Choć Piła znajdowała się z dala od linii frontu i nie ucierpiała w trakcie walk, miasto boleśnie odczuwało skutki jednego z największych konfliktów zbrojnych w historii.
Na początku był wielki entuzjazm.
- Wszyscy się cieszyli, że wybuchnie wojna. Myśleli, że potrwa kilka tygodni - mówi Marek Fijałkowski, starszy kustosz Muzeum Okręgowego w Pile
- Twierdzono, że do Świąt Bożego Narodzenia wojna się skończy, Niemcy zajmą Paryż i wszyscy wrócą do domu, ale oczywiście sytuacja na froncie rozwijała się zupełnie inaczej - opowiada dr Maciej Usurski, historyk, Muzeum Stanisława Staszica w Pile
A wraz z jej rozwojem Piła, ówczesne Schneidemühl, tak jak tysiące innych miast, musiała dostosować się do nowej rzeczywistości. Ze względu na swoje strategiczne położenie i infrastrukturę stała się potężnym garnizonem. Działały tu dwie szkoły lotnicze, koszary, szpital wojskowy a nawet hala zeppelinów. W fabryce Albatros masowo produkowano samoloty. W czasie wojny fabrykę opuściło około 5 tys. maszyn. W historii miasta najbardziej zapisał się jednak powstały tutaj obóz jeniecki. Ten zaczął działać bardzo szybko, bo już w sierpniu 1914 roku. Wówczas do obozu przybyli pierwsi jeńcy. Ich liczba bardzo szybko się powiększała.
- Także w 1915 roku w ewidencji obozowej było ponad 40 tysięcy jeńców. Miasto liczyło wówczas dwadzieścia parę tysięcy mieszkańców, więc łatwo sobie wyobrazić, jak olbrzymia to była masa ludzi - obrazuje dr Maciej Usurski.
Tę liczną grupę tworzyli żołnierze z różnych stron świata. Byli wśród nich Rosjanie, Francuzi, Belgowie, Brytyjczycy, Serbowie, Włosi, Portugalczycy czy Litwini. Pierwsze miesiące działania obozu były dla więźniów szczególnie trudne.
- Właściwie jeńcy mieszkali w ziemiankach, które musieli sami sobie wykopać. Nie mieli, ogrzewania, oświetlenia, byli wyposażeni tylko w koce. Wyżywienie też było dość skromne - opisuje historyk.
Jedzenia brakowało nie tylko w obozie. W Pile, podobnie jak w całym Cesarstwie Niemieckim, wprowadzono ścisłą reglamentację żywności oraz towarów pierwszej potrzeby. Przydzielane racje z upływem lat stawały się coraz mniejsze i coraz bardziej dotkliwe. Sytuacja zmieniła się dopiero z zakończeniem wojny.
Koniec wojennej gehenny rozbudził też w Polakach nadzieję na powrót Piły do Rzeczpospolitej.
- No początkowo na konferencji wersalskiej przypuszczano, że Piła wróci jak miasta inne do Rzeczpospolitej północnej Wielkopolski, no jednak przyjechała tu komisja międzynarodowa w 1919 roku i stwierdziła, że większość mieszkańców to są Niemcy i Piła pozostała w granicach Niemiec - mówi Marek Fijałkowski.
Jeszcze przez 26 lat, zanim na dobre wróciła do Macierzy.
Komentarze