Długie kolejki po paliwo. Reagujemy na kryzys w Ukrainie

25.02.2022   Autor: Redakcja
1410---163
Od wczoraj z ogromnym niepokojem spoglądamy na Ukrainę. Wielu z nas nie odchodzi od ekranów komputerów i telewizorów i na żywo śledzi przekaz z tego jak rosyjskie wojska zajmują kolejne ukraińskie miasta i zmierzają w kierunku Kijowa.  

Z przerażeniem na to co dzieje się w ich ojczyźnie patrzą też mieszkający u nas Ukraińcy. Od czwartkowego poranka dzwonią do krewnych, przyjaciół i znajomych. Najgorszy by pierwszy sms.   
 
- Napisali mi, że Aniu zaczęła się wojna, strzelają, słychać bomby i wprowadzili stan wojenny - opowiada Ukrainka Ania Bartko, która od kilku lat mieszka w Złotowie. Tu pracuje. Dziś mówi, że czuje się tragicznie, bo jej rodacy chcieli po prostu żyć. Żyć w pokoju. Teraz najbardziej potrzebne jest im wsparcie. Przede wszystkim wsparcie moralne.  

- Mamy zbroje, mamy ludzi, mamy silną armię, i przede wszystkim mamy wiarę, wiarę w to, że siła wyższa wam też pomoże - dodaje Anna Bartko. 

 

Marek Syrnyk z Wałcza przypomina, że wojna na Ukrainie nie zaczęła się wczoraj, trwa od 8 lat. Jednak wielu jego rodaków liczyło, że nie przerodzi się w regularne starcie militarne. 

- Jeśli się ma do czynienia z szaleńcem czy psychopatą to wszystko może być - mówi Ukrainiec mieszkający w Wałczu. 
Sytuacja na Ukrainie jest trudna. Wielu ludzi opuszcza swoje domy. 

- Starsi ludzie, pakują manatki wyjeżdżają na wieś, bo wydaje im się, że tam będzie bezpieczniej dużo osób z tego co wiem też zgłasza się do obrony terytorialnej i będzie walczyło, dużo osób też z Polski z tego co wiem, pracujących tu Ukraińców z tego co znam, wraca na Ukrainą, żeby bronić kraju - dodaje Marek Syrnyk z Wałcza. 

Prawie każdy z nas zna kogoś z Ukrainy, widzimy ich w sklepach, spotykamy w pracy czy w kolejce. Pojawiają się emocje i współczucie:    

- Nie tylko sąsiadom, nas też może to trafić. Nie bardzo dobrze, bo rodzice tam zostali, ja mieszkam tu od paru lat, a rodzice tam zostali.  
Jak chcieli pomoc, jak ich zaatakowali to już powinni tam być i pomagać, a tylko w telewizji gadają, pomogą, pomogą, a krok po kroku przejmują, zaraz nie będzie co pomagać, bo już nie będzie Ukrainy. Chcieliby żyć spokojnie, a teraz wojna i trzeba uciekać, i stąd zmienić wszystko w życiu trzeba -
mówią mieszkańcy Piły. 
 
To co dzieje się za naszą wschodnią granicą wywołuje emocje także u nas. Wczoraj po raz pierwszy od dłuższego czasu trzeba było - czasami sporo - odczekać aby zatankować paliwo.  

fot. NEXTA 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:

Komentarze
© Copyrights 2019 asta24.pl Agencja Interaktywna Sun Group