Żyją, pracują i płacą podatki w naszym regionie. Choć zmagają się z traumami i rosnącą niechęcią ze strony Polaków, większość zostaje i zapuszcza tu korzenie. Dzisiaj Światowy Dzień Uchodźcy.
Choć ich obecność budzi mieszane uczucia wśród Pilan...
- Jest mi obojętne, wie pani...
- Z jakiej racji?! Won tam, gdzie byli!
- Mnie nie przeszkadzają - wypowiadaja się na ten temat sami pilanie.
Uchodźcy osiedlają się w naszym regionie i wtapiają w tkankę społeczną. Mają swoje plany na przyszłość, ale najczęściej też bagaż trudnych doświadczeń.
- To są często dzieci z głęboką traumą wojenną. Proszę sobie wyobrazić co czuje dziecko, któremu się z dnia na dzień odbiera dosłownie wszystko, co zna, wszystko, co kocha. Ich rodziny dalej giną na froncie albo są cywilami, którzy po prostu giną w bombardowaniach - mówi Beata Kubiak, prezeska stowarzyszenia “Agama”.
W Polsce czują się bezpieczniej. Widzimy ich w sklepach, na ulicach i w parkach. Ciężko jednak oszacować, jaka jest ich faktyczna liczba.
- Trudno jest jednoznacznie to stwierdzić, ponieważ nie mamy statystyk. Wiemy, ile osób jest zameldowanych obecnie w Pile, wiemy, ile zostało nadanych numerów PESEL, ale nie mamy konkretnej liczby, którą moglibyśmy podać - wyjaśnia Marta Rumińska-Żerebiło, koordynatorka Centrum Integracji Cudzoziemców w Pile.
Można jednak przypuszczać, że niewielu ukraińskich uchodźców z naszego regionu powróciło do swojego kraju. Większość z nich pochodzi z terenów zajętych przez Rosję i po prostu nie mają, dokąd wracać. Zostają więc. Integrują się, chętnie uczą języka polskiego, pracują. I to ciężko.
- Często pracują na półtora-dwa etaty, mimo, że są tutaj same z dziećmi. To jest 95% osób pracujących, dosłownie. Ich praca jest legalna, one płacą podatki. Ukrainki młode i w pełni sił ratują budżet naszego Państwa, zwłaszcza ZUS - dodaje Beata Kubiak, prezeska stowarzyszenia “Agama”.
Wpływy z podatków i składek ubezpieczeniowych, płaconych przez ukraińskich migrantów do polskiego budżetu w 2024 roku to ponad 15 mld zł. Świadczenia wypłacone im z programu „Rodzina 800+” kosztują nas około 2,8 mld zł. Rachunek jest więc prosty. Według obliczeń Forbesa za każdą złotówkę wydaną na świadczenia, Polskie Państwo odbiera ok 5 zł wpływów z pracy ukraińskich uchodźców. Do naszej wspólnej skarbonki dokładają się nie tylko Ukraińcy. W Pile osiedlają się także cudzoziemcy z innych stron świata, na przykład z Filipin, Indonezjii, Turcji, Bułgarii, Nepalu, czy tak jak Mujib Khan, właściciel lokalu gastronomicznego w Pile z Bangladeszu. I czują się tu całkiem dobrze.
- Nie ma problemu w ogóle. Tu, naprawdę, tu jest bardzo dobrze i miło - przekonuje Mujib Khan.
Trafiają tu różnych powodów, jednak najczęściej z powodów politycznych.
- Wielu obywateli na przykład Białorusi czy Gruzji podkreśla, że jednak ta sytuacja, bardzo taka niestabilna i niebezpieczna w ich kraju skłoniła ich do tego, żeby wyjechać. Oczywiście praca, bo faktycznie tych firm transportowych, logistycznych tutaj wokoło jest bardzo dużo i faktycznie wiemy z Urzędu Pracy, że w tym transporcie sporo cudzoziemców jest zatrudnionych - dodaje Marta Rumińska-Żerebiło, koordynatorka Centrum Integracji Cudzoziemców w Pile.
A konkretnie 2464, jak wynika z danych pilskiego ZUS-u.
Komentarze