Czy S-11 powstanie do końca tej dekady? Wydaje się to praktycznie nierealne. Politycy obiecują powstanie ekspresówki od lat, a prace nadal toczą się głównie na papierze. Piła przez ekspertów oceniana jest jako ostatnia biała plama na drogowej mapie Polski.
Temat drogi ekspresowej S11 na terenie północnej Wielkopolski od lat rozpala kierowców. .
- Tragedia. Jeżdżę dość często w różnych kierunkach, to widzę. Rozbudowują się te drogi, a tutaj w Pile nic się nie dzieje. To chyba ostatnie takie miejsce, gdzie nic się nie dzieje. Już na wschodzie powstaje więcej tych dróg niż tutaj. Posłowie nie wiem co robią. Po co oni tam są wszyscy? - mówią kierowcy.
Politycy od dawna przerzucają się odpowiedzialnością za ten stan rzeczy. Tak czy inaczej fakt jest taki, że pilski region na mapie ekspresówek wypada jak drogowa pustynia.
- Brak tej drogi S-11 to jednak ograniczenie rozwoju Piły i całego regionu pilskiego i to widać na tle innych jednostek samorządowych, innych regionów czy to Wielkopolski czy kraju - tłumaczy dr inż. Marcin Kiciński z Zakładu Systemów Transportowych na Wydziale Inżynierii Lądowej i Transportu Politechniki Poznańskiej.
I to w wielu aspektach. - Jeśli chodzi o usługi, o kwestie turystyczne. Mówimy także o problemach związanych z dojazdem. Transport drogowy jest jednak kluczowy dla przewozu ładunków - dodaje.
W połowie kwietnia przedsiębiorcy zrzeszeni w Izbie Gospodarczej Północnej Wielkopolski apelowali o pilne przyspieszenie prac nad budową eski.
- To jest ogromny problem dla regionu. Zwiększa to problem migracji i wyprowadzania się młodych osób z naszego terenu, które pójdą za lepsza praca, do lepszych ośrodków i pewnie nigdy tu już nie wrócą. To jest utracona szansa rozwojowa dla regionu - wskazuje członek rady Izby Gospodarczej Północnej Wielkopolski Grzegorz Marciniak.
Powstanie S11 to być albo nie być dla regionu. Czas jednak nie jest naszym sprzymierzeńcem. Powstanie drogi S11 na terenie północnej Wielkopolski do 2030 roku możemy włożyć między bajki. Kolejne odcinki wciąż grzęzną na urzędniczych biurkach. W tym tygodniu Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska nie wydał decyzji środowiskowej umożliwiającej budowę drogi ekspresowej S11 na odcinku Piła - Ujście.
- Liczę na to, że ta decyzja będzie wydana w ciągu roku, a jeśli tak się stanie to my jesteśmy w stanie z tymi badaniami geologicznymi w przyszłym sezonie budowlanym się na to przygotować. I liczę na to, że może bliżej końca przyszłego roku, ale będziemy dążyli do tego, aby jak najszybciej ogłosić postępowanie przetargowe na wyłonienie wykonawcy - powiedział dyrektor poznańskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Patryk Kosicki.
Potem wybór wykonawcy, etap projektowania, złożenia wniosku do wojewody o wydanie decyzji zezwalającej na roboty drogowe i dopiero po następnych wielu miesiącach realnie maszyny wjadą na plac budowy. O ile oczywiście po drodze wszystko pójdzie sprawnie.
Kolejna plama na drogowej mapie Polski to odcinek Piła-Jastrowie. Na początku roku odbyły się konsultacje społeczne dotyczące trzech proponowanych wariantów przebiegu tej ekspresówki. Do GDDKiA wpłynęło ponad tysiąc ankiet.
- Nie wykluczam również połączenia części wariantów, czyli przejścia z jednego wariantu na drugi, natomiast tak jak zaznaczałem na wszystkich spotkaniach i konsultacjach, działamy w oparciu o te wskazane przez nas korytarze i w ich ramach staramy się kształtować ich przyszły przebieg - dodaje dyrektor.
Pracownicy Generalnej Dyrekcji projektują obecnie przebieg trasy uwzględniając wynik konsultacji społecznych. Potem złożą wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. Może się to stać w czwartym kwartale tego roku. Tak czy inaczej Piła bez drogi S11 pozostanie jeszcze na wiele lat.
- Nadal to podtrzymuję. Perspektywa rządowego programu jest do 2033 i jesteśmy zdeterminowani, aby w tym rządowym programie całą S-11 zrealizować - kwituje.
Co oznaczałoby, że z Poznania przez Piłę będziemy mogli pojechać ekspresówką nad morze najszybciej za siedem lat.
Komentarze