Dynie, święci i cukierki

Dynie, święci i cukierki

Choć z roku na rok halloweenowa tradycja zza oceanu ma się w Polsce coraz lepiej, oferta alternatyw dla dzieci i młodzieży jest równie szeroka. Nie brakuje wydarzeń, które zwracają się w stronę tradycji chrześcijańskich – także w Pile.

Bal Wszystkich Świętych czy Wieczór Świętych zamiast demonicznych kostiumów i trupiego makijażu – to propozycja kilku pilskich parafii, w tym parafii św. Jana Bosko.

– My, jako osoby wierzące, jesteśmy ludźmi, którzy chcą celebrować radość zmartwychwstania, czyli chcą celebrować życie – wyjaśnia ks. Artur Chejnowski, salezjanin z parafii św. Jana Bosko w Pile. Z kościelnego punktu widzenia Halloween to zaprzeczenie tej celebracji. – Kiedy popatrzymy chociażby na stroje, to wszystko jest jednak związane z ciemną, mroczną stroną i pewnym kultem śmierci. Śmierć jest w jakiś sposób wyśmiewana, a jej majestat, który dotyka nasze rodziny, zaczyna się dewaluować – dodaje duchowny.

Inni podchodzą do tematu mniej poważnie, odcinając się od kontekstu religijnego i stawiając na aspekt czysto dekoracyjny. Niezależnie od samego Halloween, końcówka października to w Pile prawdziwy sezon na dyniowe festiwale. Urodę tego jesiennego warzywa docenili uczniowie Szkoły Podstawowej nr 3, gdzie po raz kolejny odbył się konkurs na najpiękniejszą dynię.

– Konkurs na dynię organizujemy już trzeci lub czwarty rok z rzędu. Natomiast przebierania się czy malowania twarzy u nas nie ma. Tego raczej nie praktykujemy – zaznacza Szymon Frydrych, dyrektor SP nr 3 w Pile.

Halloweenowych atrakcji nie przewidziano również w pilskim I Liceum Ogólnokształcącym. Tu dla odmiany młodzież miała okazję zapoznać się z tradycjami meksykańskiego Dnia Zmarłych, czyli „Día de los Muertos”. Tematyce tej poświęcono specjalny ołtarzyk, a ostatnio zorganizowano także konkurs na makijaż Catriny, ściśle powiązany z meksykańskimi obchodami.

Spora część młodzieży nie ma jednak na 31 października żadnych szczególnych planów. – Osobiście nie planuję obchodzić Halloween, nie mam na to ochoty. Moi rodzice są bardziej wierzący, więc stwierdziłam, że nic w tym kierunku nie będę robić. Spotkamy się symbolicznie ze znajomymi, w końcu to weekend, ale to nasza stała rutyna – mówi Agata Gofron, uczennica I LO w Pile.

Niezależnie od wybranej formy spędzania tego czasu (i liczby alternatyw), dobrze zaopatrzyć się w zapas słodyczy.Statystyki dobitnie pokazują, że tradycje halloweenowe cieszą się w Polsce niesłabnącą popularnością. Wielu z nas może się więc dziś wieczorem spodziewać wizyty małych, mrocznych łowców cukierków. W przeciwnym razie czeka nas psikus.

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.