Czy śmigłowce Apache miały szansę stacjonować w Pile? Tak twierdzi poseł Prawa i Sprawiedliwości Grzegorz Piechowiak oskarżając miasto o zaniechanie. Poseł Koalicji Obywatelskiej Piotr Głowski, a wcześniej prezydent Piły twierdzi z kolei, że w MON-ie takich informacji nie znalazł.
To temat sprzed trzech lat. Wtedy to wiceminister obrony narodowej z czasów rządów PiS Marcin Ociepa przekazał w trakcie konferencji prasowej, że pilskie lotnisko to jedna z lokalizacji brana pod uwagę przy rozbudowie polskiego systemu obrony. Wojsko ze względu na sytuację w Ukrainie planowało duże zakupy nowego sprzętu w tym dronów i śmigłowców Apache, tworząc pod nie nowe bazy wojskowe.
- Także w tym pasie, nie tylko na wschodzie, ale także w centralnej Polsce, Wielkopolsce w tym Wielkopolsce północnej. Zapadła teraz decyzja o skierowaniu tutaj rekonesansu. Były tutaj rekonesanse, trwają prace analityczne w resorcie obrony narodowej. Były też spotkania z lokalnym samorządem. To znaczy, że te prace są zaawansowane - mówił w w Pile w październiku 2023 roku były wiceminister obrony narodowej Marcin Ociepa.
Wiceminister nie chciał wtedy zdradzić czy utworzenie bazy wojskowej na pilskim lotnisku jest przesądzone, czy to tylko jedna z lokalizacji brana pod uwagę.
- Była wizytacja w obecności aktualnej pani prezydent, spotkanie z prezydentem Głowskim, potem rewizyta w MON-ie i pismo, które zostało z tego urzędu wysłane do MON-u. Po wyborach pytam się i co z tym dalej? A oni mówią, że nie mogą znaleźć tych dokumentów - zaznacza poseł Prawa i Sprawiedliwości Grzegorz Piechowiak.
Zdaniem Piotra Głowskiego temat bazy dla śmigłowców w Pile to były tylko puste obietnice.
- Sprawdzaliśmy w MON-ie po zmianie władzy jakie są plany, wiele z resztą różnych pomysłów się tutaj pojawiało i nie znaleźliśmy potwierdzenia tych słów - wyjaśnia poseł Koalicji Obywatelskiej.
Polska kupiła 96 amerykańskich śmigłowców Apache w najnowszej wersji, które mają zastąpić wysłużone poradzieckie Mi-24. Pierwsza dostawę zaplanowano za dwa lata. Maszyny w czasie pokoju mają stacjonować w trzech głównych bazach: w Inowrocławiu, Malborku oraz w Świdniku.
- Dzisiaj, kiedy te Apache zostały zakupione idzie to w inną część Polski. Miejsca pracy, musiałoby przyjechać 800 osób do Piły, fachowców, którzy by to obsługiwali. Z nimi ich rodziny. Ponad 3 tys. osób. Do tego rozwijałaby się cała sfera usług i firm pomocniczych dla nich - dodaje Piechowiak.
- Wiązałoby się to na pewno z dość dużymi uciążliwościami dla mieszkańców. Oprócz tego oznaczałoby to zupełną zmianę strategii gospodarczej, jeśli chodzi o tę cywilną część. Pewnie lotnisko zostałoby wyłączone z dostępu cywilnego - odpowiada były prezydent Piły.
Obecnie pilskie lotnisko ma status wyłącznie lądowiska. Mogą z niego startować małe samoloty typu Cessna. W ubiegłym roku Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego wydał zgodę na założenie lotniska użytku wyłącznego w Pile (EPPI), co otwiera proces przekształcania w przyszłości obiektu w pełnoprawne lotnisko. W praktyce oznaczałoby to starty i lądowania samolotów biznesowych i pasażerskich o znacznie większych parametrach niż dotychczas.
fot. Ministerstwo Obrony Narodowej
Komentarze