Czy popularne kąpielisko zniknie z mapy Piły? To realny scenariusz. W ostatnich latach woda na Płotkach znacznie się obniżyła. Trwają badania, które mają pomóc ustalić skalę zjawiska oraz zapobiec dalszemu ubytkowi wody z jeziora.
Robotnicy zaczęli montaż tzw. piezometrów. Łącznie takich odwiertów wokół jeziora Płocie powstanie jedenaście.
- Płytkie są do 10 m, a głębokie do 50 m - informuje Mariusz Bednarczyk, prezes MWiK-u.
Po zakończeniu ich montażu rozpocznie się roczny okres badań. Specjaliści będą sprawdzać jakość wód podziemnych i ich poziom, a także obserwować sposób przemieszczania się wody w gruncie w okresie suszy i opadów.
- Co pozwoli nam określić kierunku odpływu i napływu wód podziemnych zasilających jezioro, jak i w przybliżeniu określić bilans tych wód, które zasilają jezioro - mówi Mariusz Bednarczyk.
Prowadzone badania mają pomóc wybrać najlepszą metodę przyszłego zasilania Płotek w wodę.
- Wiemy już, że nie można tego zrobić bezpośrednio wodami z rzeki Gwdy. Jeśli już to w sposób pośredni na przykład poprzez zbiorniki infiltrujące. Drugi kierunek, który może być realizowany, to będzie budowa fizycznej zapory w gruncie, które przynajmniej w części ma zatrzymać odpływ wód podziemnych z jeziora - rozważa Mariusz Bednarczyk.
Wcześniej wykonano także analizę ekologiczną jeziora. Po skończeniu badań eksperci opracują dalszy plan działań dla ocalenia tego popularnego kąpieliska. Problem jest jednak znacznie szerszy.
- Zmiany klimatyczne pokazują, że dotyczy to już nie tylko tego jeziora. W międzyczasie mieliśmy już Skrzatusz, mieliśmy jezioro w Głubczynie, czy jezioro Wapieńskie, gdzie objawiło się to katastrofą w postaci potężnego zakwitu sinic - wymienia dr Paweł Owsianny, dyrektor Nadnoteckiego Instytutu UAM w Pile, przyrodnik.
Naukowcy od lat nawołują do działań i walki ze skutkami zmian klimatu poprzez odbudowywanie małej retencji, zadrzewienia śródpolne, odbetonowanie przestrzeni miejskich czy odtwarzaniem torfowisk.
- Niestety zmiana klimatu powoduje, że te kryzysy są głębsze i dłuższe. Działania w kierunku retencyjnym to obrona przed tymi kryzysami i budowa odporności, bo temperatura cały czas rośnie, a parowanie cały czas się wzmaga - opowiada dr hab. Bogdan Chojnicki, katedra bioklimatologii Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu.
Tymczasem synoptycy zapowiadają, że tegoroczne lato będzie bardzo gorące i bardzo suche.
Komentarze