Nie przyznają się do spowodowania śmierci Lilianki

16.05.2018|Autor: AK

We wtorek w Sądzie Okręgowym w Poznaniu ruszył proces opiekunów dwuletniej Lilanki. Dziewczynka zmarła w pilskim szpitalu. Miała pękniętą czaszkę i liczne krwiaki. Według prokuratury jej śmierć spowodowali ojczym oraz matka dziecka. Obojgu grozi dożywocie.

Szymon B. oraz jego żona Angelika B. – matka dziewczynki zostali oskarżeni o zabójstwo dziecka z zamiarem ewentualnym. Od marca ubiegłego roku przebywają w areszcie. Szymon B. konsekwentnie nie przyznaje się do winy i przed sądem odmówił składania zeznań. Podobnie matka dziecka.

O tej sprawie było głośno w całym kraju. Szymon B. sfrustrowany niepowodzeniem w grze komputerowej miał pchnąć z całej siły dziewczynką o metalową futrynę drzwi. Dziecko po kilku dniach zmarło w szpitalu. Matka przed lekarzami zataiła, że dziecko miało uraz głowy. Po śmierci dziewczynki, podczas eksperymentu procesowego realizowanego przez prokuraturę tak Angelika opowiadała o tym, co widziała…

– Wstał, wziął ją za prawą rączkę, obrócił w swoją stronę, i po prostu powiedział, że ma iść do pokoju i z całej siły popchnął… – opowiadała Angelika B. podczas eksperymentu procesowego.

Tej wersji wydarzeń zaprzeczał oskarżony. Także jego brat nie wierzy w winę Szymona.

– No ja nie wierzę w to, on został publicznie zlinczowany, tak w Pile było. Wszystkie informacje, które zostały zbierane to, mnie nikt nie pytał o zdanie, mojej mamy nikt nie pytał o zdanie, to były trzecie osoby, które się wypowiadały, te informacje, które czytałem na różnych portalach, czy na facebooku, czy gdzieś, no to było dużo kłamstw, no ale co ja mogę powiedzieć, nic nie mogę powiedzieć tak naprawdę
– mówił Jakub, brat Szymona B.

Twierdzi, że Szymon kochał swoje przybrane dzieci tak samo jak biologiczną córkę, która jest w wieku Lilki.

– Tak, no przecież jeszcze miał jedno swoje dziecko, którym też się opiekował nie, i to było jego oczko w głowie, jak każde –
dodawał Jakub, brat Szymona B.

We wtorek przed sądem Angelika B. zaprzeczyła swoim wcześniejszym zeznaniom i odmówiła składania wyjaśnień. Powiedziała jedynie, że do tych zeznań została zmuszona przez policjantkę, która jej asystowała podczas zatrzymania.

– Byłam w bardzo dużym szoku, to było 20 godzin wcześniej, kiedy się to wszystko stało i po prostu, że tak powiem, te zeznania ona na mnie wymusiła, ja po prostu byłam w takim szoku, że potwierdziłam, to co ona sugerowała, żebym powiedziała
– mówiła na sali sądowej Angelika B. oskarżona.

W sądzie odtworzono też nagranie z dyktafonu, który podłożyła babcia dzieci, matka ich biologicznego ojca, która podejrzewała, że w domu dzieje się coś złego. Na nagraniu było słychać, jak Szymon B. krzyczał na dziecko i groził, że je… zabije. Kolejna rozprawa już na początku czerwca.

Rozpoczął się proces w sprawie śmierci Lilianki

Przeczytaj więcej o: Nie przyznają się do spowodowania śmierci Lilanki, Nie przyznają się spowodowania śmierci Lilanki, pobicie dziewczynki piła, proces angeliki b, proces szymona b, śmierć lilianki, zmarła pobita dziewczynka piła

Nie jesteś anonimowy. Twoje IP zostanie zapisane w naszej bazie danych.