- Pijany poseł PiS wyniesiony z samolotu przez służby. "Załoga nie mogła go dobudzić" - Tak swój artyku o pilskim pośle Marcinie Porzucku zaczyna Fakt. Jak podaje portal, w czwartek 28 maja na Lotnisku Chopina w Warszawie doszło do interwencji służb wobec parlemantarzysty. Poseł podróżował samolotem z Rzeszowa do Warszawy. Po lądowaniu przed godziną 18:00 polityk nie był w stanie samodzielnie opuścić pokładu. Poseł odpiera zarzuty i całe zdarzenie tłumaczy z kolei chorym biodrem.
Informatorzy portalu twierdzą, że parlamentarzysta znajdował się w stanie upojenia alkoholowego, który mógł zagrażać jego życiu. Konieczność przeprowadzenia interwencji na pokładzie z powodu zagrożenia zdrowia lub życia pasażera potwierdził rzecznik prasowy warszawskiego Lotniska Chopina. Piotr Rudzki odmówił jednak podania szczegółów ze względu na wrażliwość danych medycznych.
Z relacji świadków do których dotarł Fakt, wynika, że "z posłem nie było żadnego kontaktu i spał wyjątkowo głęboko. Pomimo wielu starań załoga nie mogła go dobudzić". Dlatego poczekano, aż pasażerowie opuścili pokład. Wtedy na miejscu pojawiły się służby, które dosłownie wyniosły posła z samolotu - czytamy na stronie portalu.
Poseł Marcin Porzucek doniesieniom portalu zaprzecza. Potwierdza, że do zdarzenia faktycznie doszło, ale wynikało ono z powodów zdrowotnych.
- Od kilku miesięcy mam problem ortopedyczny który widziały setki osób, na szeregu wydarzeń w regionie. Przyjmuje leki. 8 czerwca mam rezonans, który potwierdzi czy konieczna jest operacja biodra. Dziękuję służbom za pomoc. Noc spędziłem w mieszkaniu, rano byłem w pracy - tłumaczy w nadesłanym oświadczeniu poseł Marcin Porzucek.
W trakcie dzisiejszej transmisji z posiedzeń sejmowych poseł PiS-u ewidetnie nie wyglądał na zdrowego.
fot. YouTube/ videoparlament
Komentarze