Spada liczba urodzeń, pogłębia się starzenie społeczeństwa, a wiele mniejszych miejscowości może w kolejnych dekadach mierzyć się z odpływem mieszkańców. Zmienia sposób myślenia o szkołach, transporcie, opiece nad seniorami i finansach samorządów. Dla Piły ważnym sygnałem jest bardzo niska dzietność w jej miejskim obszarze funkcjonalnym. Czy odpowiedzią będą nowe granice gmin i powiatów, czy raczej inne zasady organizacji usług?
Polska znalazła się w środku najpoważniejszego kryzysu demograficznego od zakończenia II wojny światowej. Według analiz przedstawionych w raporcie "Uwarunkowania i skutki depopulacji w Polsce" autorstwa prof. Przemysława Śleszyńskiego, współczynnik dzietności spadł w 2025 roku do poziomu 1,07 dziecka na kobietę. To jeden z najniższych wyników na świecie i znacznie poniżej poziomu gwarantującego zastępowalność pokoleń.
Eksperci podkreślają jednak, że problem nie dotyczy wyłącznie liczby urodzeń. Równie istotne są migracje młodych ludzi, którzy coraz częściej wybierają największe metropolie, takie jak Warszawa, Kraków, Wrocław czy Poznań.
Piła także odczuwa skutki zmian. W raporcie znalazły się dane dla Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego Piły. Jeszcze w 2009 roku współczynnik dzietności wynosił tam 1,67. W 2017 roku było to 1,44, natomiast w 2024 roku już tylko 0,96. Oznacza to, że statystycznie na jedną kobietę przypada obecnie mniej niż jedno dziecko.
To wynik zbliżony do wielu innych średnich ośrodków w kraju. Zdaniem autora raportu większość polskich miast utraciła już zdolność do prostej zastępowalności pokoleń, a liczba osób starszych będzie rosła szybciej niż liczba młodych mieszkańców.
Największym wyzwaniem dla północnej Wielkopolski może okazać się odpływ młodych mieszkańców z mniejszych miejscowości. Autor raportu wskazuje, że w całej Polsce trwa proces koncentracji ludności wokół największych aglomeracji i ich stref podmiejskich. Wyludniają się natomiast liczne miasta średnie oraz obszary peryferyjne.
Dla powiatu pilskiego oznacza to konieczność konkurowania o mieszkańców nie tylko z Poznaniem, ale również z dynamicznie rozwijającymi się strefami podmiejskimi dużych miast. Problem może dotyczyć szczególnie mniejszych gmin, takich jak Białośliwie, Łobżenica, Wyrzysk, Wysoka, Kaczory, Szydłowo, Miasteczko Krajeńskie czy Ujście, gdzie starzenie się mieszkańców będzie coraz bardziej widoczne.
Eksperci zwracają uwagę, że w takich miejscach depopulacja może uruchomić tzw. „spiralę depopulacji”. Mniej mieszkańców oznacza mniejsze wpływy podatkowe, mniej usług, trudności z utrzymaniem szkół czy transportu publicznego, a to z kolei zachęca kolejne osoby do wyprowadzki.
Profesor Przemysław Śleszyński wprost pisze, że dalsza depopulacja może wymusić korekty podziału administracyjnego kraju, w tym łączenie gmin, powiatów lub zmianę ich kompetencji.
- Gminy stają się zbyt małe, aby efektywnie radzić sobie z wypełnianiem zadań ustawowych. Konieczne jest łączenie gmin albo przesuwanie kompetencji na wyższe poziomy obsługi publicznej - czytamy
Śleszyński zwraca uwagę, że już dziś rośnie liczba bardzo małych gmin. W 1995 r. było w Polsce tylko 7 gmin liczących poniżej 2 tys. mieszkańców, a w 2025 r. już 27. Liczba gmin poniżej 3 tys. mieszkańców wzrosła z 72 do 164.
Według autora w przyszłości potrzebna będzie: korekta liczby gmin, korekta liczby powiatów, zmiana kompetencji samorządów, a być może nawet nowy podział administracyjny kraju.
Czy dotyczy to powiatu pilskiego? W krótkiej i średniej perspektywie raczej nie. Powiat pilski ma inną sytuację niż wiele obszarów Polski Wschodniej, województwa świętokrzyskiego, opolskiego czy podlaskiego, które raport wskazuje jako najbardziej zagrożone depopulacją. Gminy powiatu pilskiego są stosunkowo duże: Piła ok. 70 tys. mieszkańców, Wyrzysk ok. 13 tys., Łobżenica ok. 10 tys., Ujście ok. 8 tys., Kaczory ok. 8 tys., Wysoka ok. 5 tys., Szydłowo ok. 9 tys., Miasteczko Krajeńskie ok. 3 tys. oraz Białośliwie ok. 5 tys.
Żadna z nich nie znajduje się dziś w grupie najmniejszych samorządów w Polsce, o których mówi autor raportu. Jeżeli jednak procesy depopulacyjne będą się utrzymywać przez kolejne 20-30 lat, prawdopodobnie największą presję odczują: Miasteczko Krajeńskie, Białośliwie, częściowo Wysoka, oraz częściowo Łobżenica.
Nie dlatego, że są obecnie zagrożone likwidacją, ale dlatego, że: mają mniejszy potencjał ludnościowy, starzenie mieszkańców będzie postępowało, młodzi wyjeżdżają do Piły, Poznania lub większych ośrodków, utrzymanie szkół, komunikacji i infrastruktury będzie coraz droższe w przeliczeniu na jednego mieszkańca.
Dla Piły i gmin powiatu pilskiego oznacza to jedno: choć sytuacja regionu jest dziś lepsza niż w wielu częściach Polski Wschodniej czy centralnej, demograficzne wyzwania przestają być odległą perspektywą. Stają się rzeczywistością, z którą lokalne samorządy będą musiały zmierzyć się już w najbliższych latach
Komentarze