Makijaż to dopiero początek. Kulisy pracy tanatokosmetolog z Piły

Makijaż to dopiero początek. Kulisy pracy tanatokosmetolog z Piły

Pośmiertny makijaż to jedynie finalna część ich pracy. Wykonują także fryzury, zabiegi higieniczne, manicure, a nawet rekonstrukcję tkanek. Główne zadanie tanatokosmetologów to jednak, jak mówią, zapewnienie spokoju zarówno zmarłym, jak i ich bliskim. 

Jest ich niewielu, a kobiety w tej branży to rzadkość. Jedną z nich jest Adriana Zawadzka z Piły, która tanatokosmetologią zajmuje się od 10 lat. Trudno tu jednak o rutynę, bo każdy przypadek wymaga indywidualnego podejścia. 

- W zależności, czy osoba chorowała, czy to była jakaś choroba przewlekła, czy to była osoba, która dłużej leżała, bo oczywiście te tkanki wtedy są bardziej obschnięte, już to nawilżenie tkanek nie jest takie duże. No wiadomo też od wieku. My musimy przede wszystkim zatuszować zasinienia, zatuszować bladość skóry, zatuszować plamy opadowe, które są u osób zmarłych - wyjaśnia Adriana Zawadzka. 

Czasem jednak powierzchowne działania nie wystarczają, dlatego - Zajmuję się też rekonstrukcją. Rekonstrukcją tkanek w momentach, gdy są to po chorobach na przykład nowotworowych jakieś ubytki tkanki lub po jakichś wypadkach - tłumaczy.  

Przygotowanie ciała zmarłego może zająć nawet kilka godzin. Zabiegi wykonuje się zarówno przed tradycyjnym pochówkiem, jak i przed kremacją. Szczególnie ważne w tym procesie są sugestie i prośby bliskich zmarłego. Dotyczą najczęściej fryzury, ubioru lub makijażu. Czasem rodzina prosi o umieszczenie w trumnie dodatkowych przedmiotów. Najczęściej papierosów, ale też.. - Telefony oczywiście, które zawsze prosimy, żeby je chociaż wyciszali, bo nie ukrywam, że rodzina w czasie pogrzebu próbuje dzwonić i próbuje sprawdzać, czy jest zasięg. Krzyżówki, okulary, jakieś radyjko. Coś, z czym zmarły obcował na co dzień. Kiedyś do urny wkładałam nawet joystick do PlayStation - wylicza Zawadzka. 

Największe wyzwania w tej branży nie dotyczą jednak kwestii technicznych. Dobrze wiedzą o tym także bliscy pani Adriany, z którymi wspólnie prowadzi rodzinny zakład pogrzebowy. Na pytanie co jest najtrudniejsze zgodnie odpowiadają 

- Myślę, że pożegnania i pochówki osób młodych i dzieci. Tak, tak. Mając same dzieci, również siostra i ja mamy dzieci, takie młodsze i starsze. Jest to moment, gdzie musimy pożegnać się z tymi najmłodszymi maluchami - wyznaje Marlena Zawadzka-Jędrzejczak z zakładu pogrzebowego "Zawadzki". 

- To są ciężkie tematy, także mówię - jak bym miał sam działać, to bym raczej już nie działał. A że wspierają mnie, dlatego jeszcze działamy - dodaje Stanisław Zawadzki. 

Mimo wielu trudnych emocji, bywają też chwile, w których wykonana praca wydaje się szczególnie ważna. Ostatnie pożegnanie to moment, który w pamięci rodziny zmarłego zostanie już na zawsze. Efekty  tych przygotowań mają więc sakramentalne znaczenie.  

- To zawsze jest moment wstrzymania oddechu do momentu, kiedy rodzina powie „jest dobrze”, „podoba nam się”, że wygląda lepiej, niż za życia. I to jest taki moment, że rzeczywiście… powiem tak: ta praca daje wtedy satysfakcję - kwituje tanatokosmetolog. 

W planach pani Adriana ma także poszerzenie usług o tanatopraksję, czyli balsamację ciał. Do branży przygotowuje się także jej córka, która w przyszłości chciałaby zostać patomorfologiem. 

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.