Samorządy potrzebują większej jawności swoich działań. Fundacja Batorego sprawdziła, jak funkcjonują gminy w codziennych relacjach z mieszkańcami. Badano m.in. to czy działają w sposób przejrzysty, są otwarte na dialog i reagują na potrzeby mieszkańców. Niestety, nie jest z tym najlepiej.
- Przecież na tym ten ustrój polega, aby wysłuchać nawet tego najmniejszego, a może ma rację? - pyta retorycznie prezes Stowarzyszenia EFFATA Artur Łazowy.
Fundacja Batorego na podstawie danych GUS – co istotne - z 2022 roku, zbadała m.in. transparentność, otwartość na dialog oraz aktywność i upodmiotowienie mieszkańców poszczególnych samorządów. Z przygotowanego przez fundację Indeksu codziennej demokracji lokalnej wynika, że cztery lata temu w co piątej gminie nie zostały przeprowadzone żadne konsultacje społeczne, a mechanizmy dialogu inicjowanego przez mieszkańców należą do rzadkości.
- Są tam gminy naszego powiatu, które powinny się absolutnie wstydzić i żartując można powiedzieć, że powinno się tam odbyć referendum, bo te twarde dane pokazują, że nie jest dobrze - zauważa Łazowy.
Mowa m.in. o Chodzieży, Krajence, a także Miasteczku Krajeńskim, Kaczorach oraz Ujściu, które wypadły w tym zestawieniu najgorzej spośród gmin powiatu pilskiego. Najsłabszym ogniwem funkcjonowania lokalnych władz okazała się niezdolność do słuchania mieszkańców oraz brak reakcji na ich realne potrzeby. Są i chlubne przykłady.
- Z dumą muszę stwierdzić, że gmina Szydłowo jest liderem tej transparentności ma 67 punktów, a z dumą, bo jestem mieszkańcem tej gminy i byłem pięć lat radnym. Co ciekawe na drugim miejscu jest Piła, która ma wskaźnik transparentności 50, czyli połowa tego maksymalnego. Myślę, że te liczby pokazują, że warto popracować nad tymi wskaźnikami - wskazuje wiceprzewodniczący Rady Powiatu w Pile Paweł Kądziela.
Samorządy otwarte na głos mieszkańców to, według raportu, wciąż rzadkość. W ubiegłym roku działacz społeczny Artur Łazowy, wspierany przez sieć Watchdog Polska, postulował o zwiększenie jawności prac miejskich radnych. Prezes Stowarzyszenia EFFATA złożył do Rady Miasta Piły wniosek o transmitowanie i udostępnianie nagrań z posiedzeń komisji. Co ciekawe, radni wszystkich opcji politycznych wykazali się wtedy rzadką zgodnością, odrzucając ten wniosek.
- Naprawdę zdarza się, że nasze wypowiedzi są dość swobodne i sama nieraz tak się wypowiadam. Nie chciałabym, żeby to zostało upublicznione, więc myślę, że taka komisja ma charakter roboczy - tłumaczyła wtedy radna Prawa i Sprawiedliwości Maria Miler.
A to na komisjach wypracowywane są stanowiska i opinie lub projekty uchwał. - Praca merytoryczna odbywa się na komisjach. Na sesjach radni mają kartkę i tylko są głosowania. Ludzie chcą brać udział w rządzeniu, brać udział w konsultacjach, chcą składać własne uwagi, projekty itd. Te narzędzia w prawie są, ale one nie działają - konkluduje prezes EFFATY.
Wynikom raportu poświęcona była ostatnie Debata Polityczna z udziałem samorządowców emitowana na antenie TV ASTA. Teraz samorządowcy o dziwo byli zgodni, że posiedzenia komisji powinny być transmitowane.
- Transmisje z posiedzeń komisji? Jest pan za czy nie?
- Nie widzę żadnych przeszkód.
- Ja również jestem za transmisją posiedzeń.
- Za dyżurami radnych też.
- Jestem za tym, aby obrady komisji były transmitowane, rejestrowane i pokazywane społeczeństwu - mówili zgodnie radni Lucjan Szutkowski, Magdalena Pabich i Adam Bogrycewicz.
Jednak od deklaracji do ich urzeczywistnienia jeszcze daleka droga.
Komentarze