Setki śniętych ryb w stawie w Szydłowie. Dziś pracownicy czyścili staw, ale pod lodem uwięzionych jest jeszcze wiele martwych ryb. Prawdopodobną przyczyną jest tak zwana przyducha.
- Nasz staw w Szydłowie jest bardzo płytkim stawem i ta skorupa lodu z dnia na dzień robiła się coraz głębsza, coraz głębsza. Ryby, które nie zdążyły się przepłynąć na inną stronę, po prostu wmarzły w ten lód i nastąpiła prawdopodobnie zaducha stawu - stwierdza wójt Szydłowa Tobiasz Wiesiołek.
- Co prawda tutaj mieszkańcy przeręble dwa wykonali, ale myślę, że to mogło być trochę za mało i szkoda, bo mamy tutaj całą grupę sympatyków tego obiektu, którzy na co dzień przychodzą wędkować i zarybiamy ten staw regularnie. No i teraz doszło do takiej niefortunnej sytuacji - dodaje.
Na razie trudno oszacować straty, bo topniejący lód pomału odsłania kolejne śnięte ryby. Miały one prawdopodobnie też za mało tlenu, a śnieg zasłonił im także dostęp do światła. Gmina musi teraz oczyścić staw i przekazać śnięte ryby do utylizacji. W tym wypadku staw nie jest przepływowy, więc nie ma potrzeby informowania o tym Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Dwa lata temu z funduszu sołeckiego sfinansowano zarybienie tego stawu. W ramach zadania "Spędzamy czas razem". Przeznaczono na to 2 tys. zł. To miejsce ma stanowić centralny punkt w Szydłowie i miejsce spotkań oraz wypoczynku.
Komentarze