Budowa drogi ekspresowej S11 na północy Wielkopolski wciąż napotyka na proceduralne i środowiskowe przeszkody. Jak przyznaje Patryk Kosicki, dyrektor poznańskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, termin zakończenia odcinka Poznań–Oborniki w lipcu 2028 roku może być trudny do utrzymania, a dla fragmentu Ujście–Piła kluczowa pozostaje decyzja środowiskowa. Mimo to drogowcy deklarują, że cała S11 ma zostać zrealizowana w perspektywie rządowego programu do 2033 roku. Poniżej prezentujemy całą rozmowę z dyrektorem poznańskiego oddziału GDDKiA.
Odcinek Poznań - Oborniki jest w fazie największego zaawansowania, biorąc pod uwagę wszystkie odcinki S11 w Wielkopolsce na północ od Poznania. Drogowcy jednak jeszcze nie wjechali na plac budowy z maszynami, ponieważ czekają na decyzję wojewody wielkopolskiego zezwalającą na rozpoczęcie prac budowlanych.
- Jeszcze tej decyzji nie mamy. Wniosek został złożony w maju zeszłego roku i cały czas trwa postępowanie w sprawie jej wydania - powiedział w Rozmowie Dnia TV ASTA dyrektor poznańskiego oddziału GDDKiA Patryk Kosicki. - Ta decyzja zawiera pozwolenie na budowę, czyli to pozwolenie, na które czeka wykonawca i będzie mógł na tej podstawie realizować inwestycję.
Brak tej decyzji może spowodować przesunięcie terminu realizacji odcinka. Pierwotny termin zakończenia budowy to lipiec 2028 roku. - Myślę, że lipiec będzie problematyczny z uwagi na to, że nam się ta procedura wydłużyła - przyznaje dyrektor - Na pewno będziemy razem z wykonawcą robili wszystko, żeby spróbować zamknąć to jeszcze w tym samym roku.
Kolejny odcinek to Oborniki - Ujście. Mimo, że od decyzji środowiskowej złożono dwa odwołania do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, to GDDKiA ogłosiła dwa przetargi na wykonanie tego odcinka.
- Potencjalni oferenci złożyli ponad dwa tysiące pytań. My jeszcze jesteśmy w trakcie udzielenia wszystkich odpowiedzi - tłumaczy dyrektor Kosicki.
Co z wyborem wykonawcy? Czy można go wybrać mimo trwania postępowania odwoławczego? Można, tylko że jest to ryzykowne. - Bylibyśmy dużo spokojniejsi, jakbyśmy mieli decyzję Generalnego Dyrektora (Ochrony Środowiska - dop. redakcji). Jest zawsze takie zagrożenie, że w jakimś zakresie Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska zapisy zmodyfikuje - wskazuje Patryk Kosicki.
A to oznaczałoby kłopoty związane z umową z wykonawcą i dalszą budową. W najgorszym przypadku trzeba byłoby wrócić do początku procedowania decyzji środowiskowej, a to opóźni budowę o kilka lat. Podobnie stało się z odcinkiem Piła - Jastrowie.
Najtrudniejszy odcinek pod względem ochrony środowiska to odcinek Ujście - Piła. To najważniejszy fragment dla mieszkańców Piły. Kosicki jasno mówi, że bez decyzji środowiskowej nie będzie przetargu: - Bez decyzji środowiskowej my nie ogłaszamy postępowania przetargowego na realizację. Wniosek o jej wydanie GDDKiA złożyła 12 września 2023 roku.
Skąd takie opóźnienia w wydaniu decyzji środowiskowej przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Poznaniu? - Okręg pilski jest bardzo trudny środowiskowo. Tutaj mamy bardzo dużo natury, bardzo dużo obszarów chronionych, dużo też uwarunkowań związanych z rzekami Gwdą czy innymi mniejszymi - tłumaczy urzędników Kosicki. Jednak sam liczy, że przełom nastąpi w tym roku. - Liczę na to, że ta decyzja będzie wydana w ciągu roku. Jeśli tak się stanie GDDKiA będzie gotowa do ogłoszenia przetargu pod koniec przyszłego roku.
- Liczę na to, że może bliżej końca przyszłego roku, ale będziemy dążyli do tego, żeby jak najszybciej ogłosić postępowanie przetargowe na wyłonienie wykonawcy - zapowiada dyrektor.
Zanim jednak to się stanie GDDKiA musi przeprowadzić niezbędne badanie geologiczne.
Kolejnym trudnym środowiskowo odcinkiem jest Piła - Jastrowie. Obecnie ze względu na odwołania GDDKiA proceduje ponownie od początku wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. W grze są trzy warianty drogi. Pierwszy najbliżej poprzedniego, zakwestionowanego m.in. przez wójta Szydłowa Tobiasza Wiesiołka oraz organizacje ekologiczne. Drugi przebiegający obok Tarnówki oraz na zachód od Skórki. Trzeci zaś jeszcze bardziej odchodzący na wschód, mijający Skórkę od wschodu. Dwa ostatnie wymagają budowy dodatkowego węzła Krajenka.
- Nie wykluczam również połączenia części wariantów, czyli przejścia z jednego wariantu na drugi - zapowiada dyrektor Kosicki. Wniosek o wydanie decyzji środowiskowej GDDKiA planuje złożyć w czwartym kwartale 2026 roku.
Drogowcy otrzymali ponad 1100 ankiet od mieszkańców północnej Wielkopolski w sprawie budowy tego odcinka. - Liczyliśmy na to, że społeczeństwo się wypowie możliwie merytorycznie, możliwie też krytycznie, żebyśmy widzieli, gdzie jest największy problem - kwituje Kosicki.
Dalej na północ sytuacja ma się lepiej. GDDKiA ogłosiła dwa przetargi na budowę odcinka Jastrowie - Szczecinek. - Na ten moment nie widzę jakiegoś istotnego zagrożenia, żeby ten wybór nastąpił jeszcze w tym kwartale - zapewnia Patryk Kosicki.
Kiedy zatem pojedziemy drogą ekspresową z Poznania nad morze bez przeszkód? - Ja nadal to podtrzymuję. Perspektywa rządowego programu jest do 2033 i my jesteśmy zdeterminowani, żeby w tym rządowym programie całą S11 zrealizować - zapewnia dyrektor poznańskiego oddziału GDDKiA.
Przypomnijmy, że S11 w województwie zachodniopomorskim jest już praktycznie w całości na ukończeniu. Brakuje tylko jednego odcinka: Bobolice - Szczecinek. Ma być gotowa do użytku w lipcu tego roku. Tym samym od Szczecinka nad samo morze do Kołobrzegu pojedziemy już drogą ekspresową.
fot. poglądowa AI
Komentarze