Asta Video Fest

Rozpoczął się proces w sprawie zabójstwa 2-letniego Marcela z Chodzieży

22.04.2021   Autor: Redakcja
1665---16
Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się proces 22-letniej Anity W. z Chodzieży, oskarżonej o zabójstwo swojego dwuletniego syna Marcela. Na ławie oskarżonych zasiadł również Martin K., partner Anity W., którego prokuratura oskarża m.in. o znęcanie się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem.

Jak informowaliśmy na początku marca, do Sądu Okręgowego w Poznaniu prokuratura skierowała akt oskarżenia w sprawie zabójstwa 2-letniego Marcela z Chodzieży.  -Te nieludzkie działania względem dziecka miały miejsce od kwietnia 2019 roku do marca 2020 roku. Prokuratura ustaliła, że było to szczególnie okrutne. Dziecko było bite po całym ciele rękoma, doprowadzono do tego, że żywił się niedopałkami oraz karmą dla gryzoni. Dziecko było pozostawiane samotnie, także pod opieką innych, nieupoważnionych osób - mówił wówczas prok. Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. 

W czwartek rozpoczął się proces matki dziecka i jej partnera. Zostali oni doprowadzeni do sali rozpraw z aresztu. Jak informuje polsatnews.pl obrońcy oskarżonych złożyli wniosek o wyłącznie jawności procesu argumentując, że m.in. że oskarżeni mogą czuć się skrępowani obecnością mediów i świadomością tego, że składane przez nich wyjaśnienia są rejestrowane. Sąd po rozpoznaniu wniosku zezwolił przedstawicielom mediów na udział w rozprawie, ale zabronił im rejestracji dźwięku i obrazu z części rozprawy dotyczącej wyjaśnień składanych przez Anitę W. i Martin K.

Jak relacjonuje portal Anita W. przyznała się do zabójstwa. Twierdziła, że nie było to jej zamierzeniem  i nigdy nie chciała dziecku zrobić krzywdy. -Żyłam cały czas w wielkim stresie. Miałem problemy z Martinem, że on na mnie naskakiwał, że możemy stracić mieszkanie, właścicielka też nie pałała do mnie sympatią. Miałam problemy z utrzymaniem pracy, nie miałam z kim zostawić małego, bo Martin potrafił nie przyjść rano do domu. Wtedy wypiłam trochę, miałam naprawdę fatalny dzień. Nie poszło mi na rozmowie o pracę, pokłóciliśmy się z Martinem. Chciałam przykryć małego, bo strasznie marudził. Ciągle się bałam, że znowu usłyszę, że stracimy mieszkanie, bo on ciągle płacze. Przykryłam go tą kołderką, bo chciałam żeby przestał płakać. Wydawało mi się, że jak odchodziłam od łóżeczka to wszystko było dobrze. Wiem, że zasłużyłam na karę – zaznaczyła.
Kobieta zaprzeczyła przed sądem, że znęcała się nad dzieckiem. Odpowiadając na zarzut, że dziecko spożywało karmę dla gryzoni i niedopałki papierosów, wskazała że co prawda zdarzało się rozrzucenie karmy po podłodze, ale została ona sprzątnięta zanim chłopczyk zdążył wziąć. -Nie byłam idealną matką, ale zawsze starałam się jak najlepiej – podkreśliła

Z kolei Martin K. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Powiedział, że został zmuszony do składania obciążających go wyjaśnień przez policję i prokuratora. Jak relacjonuje polsatnews.pl Martin K. podkreślał jednak, że miał z chłopcem lepszy kontakt. W jego ocenie Anita W. nie była dobrą matką; była porywcza, krzyczała i biła syna. We wcześniejszych zeznaniach odczytanych przez sąd, oskarżony pytany, czy Anita W. byłaby w stanie zrobić krzywdę synowi, odpowiedział, że "tak, byłaby do tego zdolna". Martin K. podkreślał, że oskarżona nie miała cierpliwości do dziecka, zastanawiała się, czy go nie oddać.

Sąd przesłuchał również pierwszych świadków. Zeznania złożyli m.in. kobieta, która kilkukrotnie opiekowała się Marcelem oraz matka oskarżonego. Ta ostatnia odkreślała, że kiedy para odwiedzała ją w domu, czy na działce "zawsze wydawało mi się, że Marcelek jest zaniedbany, brudny"

W toku wyjaśniania okoliczności sprawy okazało się, iż zarówno policja i jak i Prokuratura Rejonowa w Chodzieży od miesięcy dysponowała informacjami o przemocy stosowanej wobec dziecka. W październiku 2019 roku chłopczyk ze skomplikowanym złamaniem nogi trafił do szpitala. Podjęte zostały wstępne czynności, policjanci przeprowadzili oględziny, rozmawiali z lekarzami oraz byli w mieszkaniu rodziny. Ustalono, że  uszkodzenia ciała Marcela powstały na skutek działania osób trzecich. Funkcjonariusze przekazali sprawę prokuraturze. Tymczasem w prokuraturze nie podjęto czynności, nie wszczęto śledztwa, nie zlecono policjantom żadnych działań.

W związku z tym prokurator okręgowy w Poznaniu zawiesił w czynnościach prokuratora rejonowego w Chodzieży oraz asesora prowadzącego sprawę. Prokurator okręgowy wystąpił także o wszczęcie wobec tych osób postępowania dyscyplinarnego, z kolei szef wielkopolskiej policji odwołał ze stanowiska komendanta powiatowego policji w Chodzieży. Postępowanie ws. śmierci dwulatka zostało przekazane Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu. 

fot. News4Media

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:

Komentarze
© Copyrights 2019 asta24.pl Agencja Interaktywna Sun Group