Życie straciło 10 młodych żołnierzy, kolejnych 28 zostało rannych. 38 lat temu doszło do największej kolejowej katastrofy w dziejach powojennej Piły. 19 maja 1988 roku pociąg, wiozący żołnierzy z jednostki w Bolesławcu na poligon w Wicku Morskim wykoleił się tuż za stacją Piła Główna.
- To była straszna katastrofa. W pewnym wymiarze, takim społeczno-prawnym, nie wyjaśniona do końca. Postępowanie prokuratorskie zostało utajnione, sprawa została umorzona, a jeszcze taki społeczny element tego- ta tragedia wydarzyła się w dzień powszedni o godzinie 7.36, gdzie na dworcu i blisko dworca było bardzo dużo ludzi, bardzo dużo ludzi to widziało. Nawet przez takie wpisy na Facebooku widać i czuć, że jest to wśród ludzi żywe - mówi prezes Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych EFFATA Artur Łazowy.
W katastrofie wojskowego pociągu zginęli: st. chor. Walery Grygorowicz (lat 32), chor. Krzysztof Siuda (lat 25), st. sierż. Andrzej Maniak (lat 33), st. szer. Mirosław Brodzikowski (lat 22), st. szer. Andrzej Jordan (lat 20), st. szer. Marek Pacek (lat 22), szer. Tadeusz Jakowczyk (lat 22), szer. Jerzy Rosik (lat 21), szer. Robert Skrzypczak (lat 21), szer. Artur Szyszka (lat 24).
Choć od tragedii upłynęły niemal cztery dekady, nadal wzbudza ona emocje. Szczególnie silne wśród tych, którzy w katastrofie stracili swoich najbliższych.
Dwa lata temu w budynku dworca PKP w Pile uroczyście odsłonięto tablicę, upamiętniającą te tragiczne wydarzenia. Na czterdziestą rocznicę zaplanowano już szerzej zakrojone obchody: tablica pamiątkowa ma zawisnąć także w Bolesławcu. To w tym mieście służyli żołnierze.
fot. Eugeniusz Mikuszewski
Komentarze