Niespodzianki nie było w meczu pucharu Polski w piłce siatkowej kobiet. W pojedynku derbowym Enea KS Piła pokonała w Złotowie, SPS Hydropex Spartę Złotów i tym samym awansowała do kolejnej rundy zmagań.
Hala sportowa Złotowianka zapełniła się w całości. Faworytem spotkania były Pilanki, które występują w wyższej klasie rozgrywek. Działacze Sparty, aby zwiększyć szanse na zwycięstwo swojego zespołu w tym meczu, zakontraktowali trzy doświadczone siatkarki: Paulinę Maj- Erwardt, Monikę Ptak oraz Emilię Szubert. Wszystkie te zawodniczki miały wspólną cechę. W swojej karierze występowały w barwach pilskich klubów.
- Pomysł polegał na tym, aby pokazać tym młodszym zawodniczkom, które czerpią z doświadczeń drugoligowych i szykują się do swoich rozgrywek głównych, czyli rozgrywek juniorek. Jak znosić presję? Jak sobie z nią radzić? Jak zarządzać na boisku stricte - tłumaczy trener SPS Hydropex Sparta Złotów Dawid Erwardt.
Eksperyment się udał, bo gospodynie stawiły czoła faworyzowanym Pilankom. Pierwszy set wygrały podopieczne Damiana Zemło 22:25. II odsłona tego pojedynku była w pierwszej fazie pod dyktando Sparty Złotów. Nawet gospodynie prowadziły czterema punktami.
- Były takie momenty w środku seta, bo nie mówię o tych końcówkach. W środku seta były błędy, które już na tym poziomie po prostu się nie wybacza. Gdybyśmy pewnie w tamtym momencie mniej popełniły tych błędów. Inaczej rozwiązywały te akcje to byłoby lepiej - mówi zawodniczka SPS Hydropex Sparty Złotów Paulina Maj-Erwardt.
Drugi set zwyciężyły przyjezdne do 20. III odsłona tego meczu potoczyła się pod zupełną kontrolą zawodniczek z Grodu Staszica, które wygrały do 18 i tym samym awansowały dalej.
- Takie mecze opierają się trochę na prostszych standardach. To znaczy blok, zagrywka. I dopiero potem ten kontratak zaczął funkcjonować tak jakbyśmy tego chcieli - dodał trener Enea KS Piła Damian Zemło.
Kolejnym rywalem w pucharowych zmaganiach drużyny z Piły będzie Moya Radomka Radom. Spotkanie rozegrane będzie w grudniu.
Komentarze