Budowa S11. Mieszkańcy zostaną bez zjazdu z eski?

Budowa S11. Mieszkańcy zostaną bez zjazdu z eski?

Saga związana z odwołaniem od decyzji środowiskowej dotyczącej budowy drogi ekspresowej S11 na odcinku Ujście-Oborniki dobiega końca. GDOŚ szykuje się do wydania decyzji. W związku z tym pojawiła się niepotwierdzona informacja mówiąca o tym, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zrezygnuje z węzła przy Chodzieży oraz Miejsca Obsługi Podróżnych Wyszyny. Postanowiliśmy to sprawdzić. Odpowiedź GDDKiA jest co najmniej wymijająca. 

Serial w odcinkach pod tytułem budowa drogi ekspresowej S11 trwa w najlepsze. Tym razem chodzi o odcinek z Ujścia do Obornik. Grubo ponad rok temu, 4 sierpnia 2025 roku, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Poznaniu wydał decyzję środowiskową dla przedsięwzięcia pod nazwą: „Budowa drogi ekspresowej S11 na odcinku Ujście - Oborniki”. 

Decyzja miała utorować drogę do rozpisania przez poznański oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad przetargu na budowę i faktyczne rozpoczęcie prac. Przetarg ogłoszono, ale go nawet nie rozstrzygnięto. Co więcej, termin na złożenie ofert cyklicznie przekładano. Dlaczego? Od decyzji środowiskowej odwołanie złożyły organizacje ekologiczne. Sprawa trafiła do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie. 

Ten odwołaniami zajmował się ponad rok, wielokrotnie przesuwając termin wydania decyzji. W drugiej połowie października dowiedzieliśmy się, że GDOŚ zebrał w końcu cały materiał dowodowy. Wyznaczył stronom termin na zapoznanie się dokumentami do 19 listopada. To oznacza, że decyzja powinna zapaść pod koniec przyszłego miesiąca. 

Jaka będzie? Nie wiadomo. Jednak z niepotwierdzonych informacji głosi, że GDOŚ da zielone światło do budowy drogi, ale inwestor, czyli GDDKiA będzie musiała zrezygnować z węzła drogowego przy Chodzieży (fot.) Mówiąc wprost kierowcy nie zjadą do miasta ani nie wjadą na eskę według pierwotnego planu, czyli kilka kilometrów od Chodzieży.

I tu musimy się cofnąć do projektowania wariantów przebiegu trasy przez GDDKiA. Powstały trzy: 1, 1A oraz 2. Dwa pierwsze biegły zbliżonym śladem do obecnej drogi krajowej nr 11. Ostatni znacznie oddalony od obecnego przebiegu trasy. I właśnie ten został wskazany w decyzji środowiskowej. Jest pięć kilometrów krótszy, przechodzi daleko od zabudowań, ale najbardziej ingeruje w przyrodę. Przecina znaczną część Lasów Sarbskich. Według przyrodników wnoszących odwołania od decyzji środowiskowej to ważny szlak migracyjny dużych zwierząt w Polsce.

I to właśnie interesujący nas węzeł Chodzież wypadł w samym środku lasu. Żeby dostać się z eski do centrum miasta trzeba będzie pokonać drogą wojewódzką 6,5 kilometra, podczas gdy w wariancie 1 to jedynie 3,5 km. 

Żeby tego było mało, aby go zbudować trzeba wyciąć 1,5 km kwadratowego lasu, w miejscu gdzie poza drzewostanem nic się nie znajduje. Konflikt z przyrodnikami pewny. I tak właśnie się stało. 

Ponadto około 70% uczestników konsultacji społecznych poparło wariant pierwszy, czyli oddalony od lasów i przebiegający blisko istniejącej jedenastki. Mimo to GDDKiA wybrała wariant drugi, popierany zaledwie przez 14% mieszkańców. 

Dlaczego więc GDDKiA zdecydowała się na taki wariant przebiegu trasy? 

- Sama analiza wielokryteriowa została przeprowadzona w celu oceny wszystkich wariantów (tj. 1, 1a oraz 2) w świetle przyjętych kryteriów, uszeregowania ich i wskazania wariantu najkorzystniejszego. Do przeanalizowania zalet i wad wariantów przebiegu trasy projektowanej drogi ekspresowej S11 przyjęto powyżej wskazane kryteria, tj. techniczne, ekonomiczne, środowiskowe oraz społeczne, jak również w danym kryterium głównym uwzględniono szereg podkryteriów, co sprawia, że ilość zagadnień oraz uwarunkowań, pod względem których ocenione zostały zaprojektowane warianty drogi ma ujęcie holistyczne - napisała GDDKiA na zapytanie złożone przez YouTubera Autostrady Polska. 

Mówiąc wprost GDDKiA po analizach oraz konsultacjach uznała, że wariant 2 będzie najlepszy, a warianty 1 i 1a potraktowała jako alternatywne. 

Nic więc dziwnego, że Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska miał nie lada orzech do zgryzienia w kwestii odwołań. Nieoficjalnie mówi się, że GDDKiA będzie musiał zrezygnować z węzła Chodzież oraz MOP Wyszyny. Czy to prawda? Zapytaliśmy GDDKiA. Odpowiedź jest wymijająca. 

- W związku z tym, że postępowanie odwoławcze nadal trwa, jest zbyt wcześnie, aby przesądzać o ostatecznym kształcie inwestycji, w tym o lokalizacji węzłów i miejsc obsługi podróżnych. Ewentualne informacje dotyczące zmian będą możliwe do przekazania po zakończeniu postępowania i wydaniu ostatecznej decyzji przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska - czytamy w odpowiedzi na nasze pytania, którą przekazała asta24.pl rzeczniczka prasowa GDDKiA oddział w Poznaniu Alina Cieślak. 

Czyli wciąż czekamy razem z mieszkańcami Chodzieży. Jeśli likwidacja węzła jest prawdą, to aby dostać się do Chodzieży trzeba będzie skorzystać z dalej położonego od miasta, planowanego węzła Ujście. Znajduje się on na granicy odcinków Piła - Ujście i Ujście - Oborniki. 

Póki co wiemy na pewno, że inwestycja znajduje się obecnie na etapie postępowania przetargowego. - 18 grudnia 2025 roku ogłosiliśmy dwa postępowania w formule „Projektuj i buduj” dla odcinka Ujście – Oborniki. Pierwsze dotyczy odcinka od Ujścia do węzła Budzyń, a drugie od węzła Budzyń do Obornik (Parkowo). Termin składania ofert wyznaczono na 30 listopada br. - informuje rzeczniczka. 

W tym czasie powinna być już znana decyzja Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.

Galeria

Budowa S11. Mieszkańcy zostaną bez zjazdu z eski?

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.