W Sejmiku Województwa Wielkopolskiego rozgorzał ostry spór o aktualizację programu ochrony powietrza. Chodzi o obowiązkową wymianę starych kotłów grzewczych. Podczas gdy koalicja rządząca regionem podkreśla wagę walki ze smogiem, opozycja alarmuje, że narzucone tempo i kary finansowe uderzą w najbiedniejszych mieszkańców oraz samorządy.
Program zakłada, że do 2028 roku z wielkopolskich domów ma zniknąć ponad trzysta tysięcy pieców. Radni Prawa i Sprawiedliwości wyliczają, że to operacja warta setki milionów złotych, na którą nie ma realnego finansowania.
- Przecież ktoś musi za to zapłacić. Ktoś musi to wymienić. Przecież to jest program nierealny, niemożliwy do wykonania nawet w perspektywie nie lat 3, jak tu się zakłada, 2028, ale, ja śmiem twierdzić, 33. [...] I dodatkowo samorząd województwa i marszałek mówi, ty, mieszkańcu takiej i takiej gminy, wymień piec, bo jeśli nie, to będzie na was nakładany mandat - przekonuje radny województwa wielkopolskiego z Prawa i Sprawiedliwości Filip Żelazny.
A ten mandat może wynieść maksymalnie 5000 zł i - jeśli kocioł nie zostanie w wyznaczonym terminie wymieniony - mandat będzie wystawiany do skutku. W samym powiecie pilskim skala wymiany pieców prywatnych jest liczona w tysiącach sztuk.
- Jeśli chodzi o zasoby prywatne wśród mieszkańców Piły, gmin powiatu pilskiego, szacuje się, że do wymiany jest blisko 18 tysięcy kotłów, ponad 17 tysięcy kotłów. Szacunkowa wartość tego przedsięwzięcia to proszę Państwa 440 milionów złotych. Ogromna, ogromna kwota, która ma być pokryta z czyich pieniędzy? - pyta retorycznie radny województwa wielkopolskiego z Prawa i Sprawiedliwości Adam Bogrycewicz.
Argumenty opozycji o kosztach i bezpieczeństwie energetycznym – zwłaszcza w kontekście wojny na Ukrainie – sprawiają, że nawet radni koalicji rządzącej przyznają: obecne przepisy mogą wymagać korekty.
- Problem jest złożony dlatego, że z jednej strony tak naprawdę walczymy o zdrowie, o zdrowie człowieka związane ze smogiem [...] a założenie było takie, że jeśli chcemy to osiągnąć, musimy mieć pewne mechanizmy wymuszające zmiany. Ale też jasne jest, że część ludzi na to nie będzie stać, więc wymaga to dalszego wsparcia przez państwo - proponuje radny województwa wielkopolskiego z Koalicji Obywatelskiej dr Paweł Owsianny.
Mimo wątpliwości obu stron, losy uchwały są obecnie w zawieszeniu. Z powodu braku kworum podczas głosowania, opozycja uważa dokument za nieprzyjęty. Ostateczny głos należy teraz do wojewody wielkopolskiego, który zbada legalność procedury.
Komentarze