Opanowała nas rankingoza?

Opanowała nas rankingoza?

Wybór szkoły to jedna z ważniejszych decyzji w życiu. Pomagać mają w tym porównania i rankingi. Czy jednak na pewno powinny być one głównym wyznacznikiem wyboru przyszłej edukacji? Specjaliści nie mają wątpliwości. 

Wszechobecne rankingi i porównania bombardują nas codziennie. Podobnie jest w przypadku edukacji. Co roku publikowane są rankingi liceów, techników czy uczelni. Jeden z najbardziej popularnych i cenionych to ranking magazynu Perspektywy, który bierze pod uwagę wyniki matur i olimpiad przedmiotowych. Czy uczniowie biorą pod uwagę ranking, czy jednak przy wyborze szkoły kierują się czymś innym?  

- Jesteśmy na kierunku technik reklamy. No i ogólnie no to w innych szkołach nie ma tego kierunku. 

- Nie patrzeliśmy na rankingi. 

 - Mój brat poszedł do tej szkoły i ją zachwalał, więc też ją wybrałam - mówią nam uczennice jednej z pilskich szkół średnich. 

Coraz częściej psychologowie i nauczyciele alarmują. Miejsce w tabeli, to nie jedyna miara wartości szkoły.   

- Przestrzegam przed takim kierowaniem się tylko i wyłącznie rankingami. Bo ważne jest to, żeby dziecko dobrze się czuło w szkole. Tworzymy pewien taki wyścig, który nie sprzyja pozytywnej atmosferze edukacyjnej - tłumaczy nauczyciel i doradca zawodowy Mariusz Wesołowski

W języku potocznym powstało więc nowe pojęcie, rankingoza. To często ironiczne określenie zjawiska nadmiernego skupiania się na rankingach, klasyfikacjach i współczynnikach, traktowania ich jako najważniejszego wyznacznika jakości nauczania lub sukcesu w danej szkole.  

- Ze szkołą jak z butami. Zależy jakie buty na jaką nogę mają pasować - mówi obrazowo Katarzyna Włodkowska, nauczycielka języka polskiego, znana także w całej Polsce jako "Facetka od Polaka". 

I chodzić w tych butach przez cztery czy pięć lat w zależności od rodzaju wybranej szkoły. Jak podaje CBOS, Polacy za największy problem w edukacji uznają dużą ilość teorii, a małą praktyki. Dla niektórych przy wyborze znaczenie ma więc oferta edukacyjna, szczególnie ta skupiająca się na praktycznej nauce zawodów takich jak: fizjoterapeuta, fotograf, kelner czy ratownik medyczny. Wszystko po to, by po zakończeniu edukacji łatwiej znaleźć pracę. 

- Piła i okolice ma pewne badania statystyczne, które pokazują jakich pracowników potrzeba - dodaje Wesołowski. 

Kolejnym problemem są oceny i testy. Badani przez CBOS Polacy skarżą się na brak indywidualnego podejścia do ucznia i naukę tylko do sprawdzianów. Potwierdzają to eksperci i praktycy.  

- Tak samo jak rankingoza jest niebezpieczna, tak samo ocenoza jest niebezpieczna - zauważa polonistka. 

Jak z tego wybrnąć? Specjaliści proponują rozwiązania stosowane na przykład w fińskich szkołach. Tam nauczyciele również oceniają, ale w dalszej kolejności opisują pracę ucznia. Dzięki temu młody człowiek wie co ma zrobić i w którym kierunku pójść, by się poprawić.  

 

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.