Rodzice protestują przeciwko zamknięciu szkoły

Rodzice protestują przeciwko zamknięciu szkoły

Rodzice dzieci uczęszczających do Szkoły Podstawowej w Sławianowie protestują przeciwko zamknięciu placówki. Taką decyzję podjęli radni gminy wiejskiej Złotów.

To już drugie podejście do zlikwidowania tej placówki. W ubiegłym roku sławianowska szkoła ocalała, dzięki zakwestionowaniu decyzji radnych przez Wielkopolskie Kuratorium Oświaty. W tym roku radni znów podjęli uchwałę intencyjną o likwidacji tej szkoły.

- Radni widzą zapaść demograficzną oraz ekonomiczną w szkołach - tłumaczy Piotr Lach, wójt gminy Złotów.

Likwidacja szkoły w Sławianowie oznacza przeniesie dzieci do szkoły w Kleszczynie. To się nie zmieniło względem poprzedniej propozycji. Decyduje o tym liczba dzieci.

- W Kleszczynie mamy 110 osób łącznie, z dziećmi przedszkolnymi. W szkole w Sławianowie tej chwili są 82 osoby. Czyli przedszkole i szkoła - dodaje wójt.

Przeciwko temu rozwiązaniu są nauczyciele i rodzice. Uważają, że radni kierują się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym. Nikt nie zwraca uwagi na koszty społeczne, które mogą przewyższyć finansowe korzyści.

- Mieliśmy już sytuację w latach 90, kiedy w trudnej sytuacji gospodarczej w kraju na wsiach doszło do wielu ważnych instytucji. To spowodowało kryzys, przez który kolejne ekipy rządzące przez dziesięciolecia musiały wydać miliony jak nie miliardy na programy socjalne - opowiada Tomasz Guhs, nauczyciel w Szkole Podstawowej w Sławianowie.

Z tym argumentem nie zgadza się wójt gminy Złotów. W gminie jest 28 sołectw i ponad 30 miejscowości. A tylko pięć szkół.

- Argument taki, że jeżeli nie ma szkoły to miejscowość umiera nie jest do końca trafiony. Bo przecież doskonale wiemy, że te miejscowości w których szkół nie ma muszą sobie jakoś radzić. Czasami zdecydowanie lepiej się rozwijają niż te miejscowości, w których szkoły są - argumentuje wójt.

Póki co wójt nie przekonał protestujących do zmiany zdania. W tym również rodziców dzieci uczęszczających do sławianowskiej podstawówki.

- Tak długo gmina znajdowała środki, żeby wspomagać dwie szkoły. Moja narracja jest taka, aby obie szkoły pozostały. Poza tym, żeby gmina przez te kilka lat kolejnych była w stanie zapewnić możliwość funkcjonowania w obu szkołach - mówi Marcin Hadzicki, rodzic ucznia.

Protestujący przytaczają również argumenty związane z bazą lokalową.

- Mamy duże przestronne korytarze, sale bogato wyposażone. Szkoła jest parterowa. Mamy też swoją kuchnię ze swoją stołówką - podkreśla Anna Łacko, zastępca przewodniczącego rady rodziców w Szkole Podstawowej w Sławianowie.

Rodzice zwracają uwagę, że szkoła w Kleszczynie ma dwie kondygnacje. To stanowi problem w przypadku dzieci niepełnosprawnych.

- Toalety są tylko w dolnej części. Zatem jak zajęcia będą odbywały się na górze, dziecko będzie miało problem z tym, aby skorzystać. Korytarze są bardzo wąskie. U nas są bardzo przestronne. Brakuje tych sal lekcyjnych. Te sale są bardzo małe - opisuje Anna Łacko.

Z kolei zdaniem wójta dzieci nie będą miały gorszych warunków do nauki. Tym bardziej, że przedszkolaki z Kleszczyny będą dowożone do przedszkola w Sławianowie.

- Zluzuje się miejsce w szkole, gdzie będzie można zorganizować świetlicę. Tej przestrzeni troszeczkę przybędzie - mówi wójt.

W tym roku założenie jest inne w stosunku do podjętej w zeszłym roku uchwały o likwidacji szkoły. Chodzi o sam budynek. Teraz ma pozostać tam przedszkole, które będzie mogło przyjąć około 60 dzieci. Podobnie kuchnia, która będzie obsługiwała przedszkole w Sławianowie oraz stołówkę w szkole w Kleszczynie. Za to dla mieszkańców przewidziano w obiekcie salę wiejską.

Uchwałą rady gminy teraz zajmie się Wielkopolskie Kuratorium Oświaty. Jeśli nie dopatrzy się uchybień, to Szkoły Podstawowej w Sławianowie od 1 września już nie będzie. Spotka ją podobny los, co szkołę w Górznej, zamkniętą w poprzednim roku.

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.