MKS Steico Noteć Czarnków zakończył rozgrywki trzeciej ligi na historycznym, piątym miejscu w tabeli. Sukces podopiecznych Adama Drozdowicza cieszy tym bardziej, że klub wciąż funkcjonuje na zasadach półzawodowych, łącząc grę na wysokim poziomie z codzienną pracą i nauką zawodników.
- W związku z tym jest piąte miejsce, w które w założeniach przedsezonowych z drużyną tak celowaliśmy. Jesteśmy zadowoleni, jak najbardziej. Ambicje są zawsze, natomiast patrząc realnie na obecną chwilę, na infrastrukturę, na rzeczy takie, że chłopacy jeszcze pracują, gdzie druga liga to już jest praktycznie w pełni zawodowstwo – to na razie satysfakcjonuje nas to miejsce i będziemy dążyli, żeby tak to wyglądało w kolejnym sezonie - mówi Adam Drozdowicz, trener MKS Steicko Noteć.
Minione rozgrywki były dla zespołu prawdziwą sinusoidą. Po słabszym początku jesieni, drużyna zanotowała znakomitą końcówkę rundy wiosennej, gromadząc ostatecznie 49 punktów.
Wynik ten stawia klub w ścisłej czołówce, mimo że Noteć mocno różni się organizacyjnie od ligowych rywali, takich jak Zawisza Bydgoszcz czy Unia Swarzędz. Tam piłkarze trenują przed południem i żyją wyłącznie z futbolu – w Czarnkowie połowa składu normalnie pracuje, reszta wciąż się uczy, a treningi odbywają się tylko popołudniami, trzy lub cztery razy w tygodniu.
Szansą na kolejny krok naprzód ma być nowa infrastruktura. Dzięki dotacji z Ministerstwa Sportu oraz bliskiej współpracy samorządowców, w Śmieszkowie pod Czarnkowem powstanie nowe boisko ze sztuczną nawierzchnią. To dla klubu inwestycja "ostatniej szansy", ponieważ z obecnych, mocno obciążonych obiektów treningowych korzysta dziś nie tylko pierwsza drużyna, ale również ponad trzystu młodych adeptów klubowej akademii.
fot. MKS Czarnków
Komentarze