Specjalistka od spraw niemożliwych. Superbohaterka, która po mistrzowsku organizuje codzienność. Mama. To słowo odmieniane jest dziś przez wszystkie przypadki.
Z okazji Dnia Matki potok życzeń płynie szerokim strumieniem. Powodów do wdzięczności jest mnóstwo, a każdy z nas ma swoje własne.
Jednak macierzyństwo to nie tylko piękne chwile. Dla wielu mam to droga trudna i wyboista, o czym doskonale wie Anna Ptak, podopieczna ujskiego MOPS-u i mama czwórki dzieci
- Macierzyństwo dla mnie jest teraz trudne, wcześniej było troszkę lżej. U najmłodszego syna po roku zdiagnozowano autyzm z podejrzeniem padaczki. Jestem sama z czwórką dzieci, więc po prostu nie jest łatwo.
Niełatwo bywa już na samym starcie. Często radość miesza się z lękiem, a powitania na świecie nie zawsze przebiegają zgodnie z planem. Na oddziałach szpitalnych przyszłym i świeżo upieczonym mamom towarzyszą ogromne emocje:
-
Pani Beata (Oddział Patologii Ciąży) - Ogólnie, żeby wszystko poszło okej przy porodzie, bo to jest najważniejsze. Żeby nie było żadnego niedotlenienia i w ogóle, żeby wszystko poszło ładnie, gładko.
-
Pani Andżelika (Oddział Ginekologiczno-Położniczy) - Tak się tylko martwię, żeby wszystko było w porządku, żeby zdrowa rosła i szczęśliwie się wychowała.
Mimo wielkiej wartości, jaką niesie za sobą posiadanie dzieci, na macierzyństwo decyduje się coraz mniej kobiet. Jeszcze 40 lat temu w regionie przychodziło na świat średnio 140 niemowląt miesięcznie. Dziś jest to zaledwie 60–65 urodzeń w szpitalach w Pile i Trzciance.
Sytuację komentuje Katarzyna Pochylska, położna oddziałowa oddziału ginekologiczno-położniczego Szpitala Specjalistycznego w Pile
-Różnica w ilości porodów jest niesamowita, a tendencja spadkowa jest przerażająca.
Dla porównania – w całym zeszłym roku na pilskiej porodówce mamy powitały na świecie 836 dzieci.
Komentarze