Za niecały tydzień drogowcy przejmą plac budowy drogi ekspresowej S10 między Szczecinem a Wałczem. Ten 100-km odcinek stanie się najdłuższym i największym placem budowy w Polsce.
Droga będzie gotowa za dwa lata. Wojewoda zachodniopomorskim w tym tygodniu przekazał ostatnie, czyli siódme pozwolenie na budowę ekspresówki w województwie zachodniopomorskim.
- Ten konkretny ZRID podpisany przez wojewodę Adama Rudawskiego na odcinek z Łowicza Wałeckiego do Piecnika to 15 kilometrów ekspresówki północnej obwodnicy Mirosławca. Obwodnicy, która rozpocznie się właśnie w tym miejscu - powiedział wicewojewoda zachodniopomorski Bartosz Brożyński.
To otwiera drogę do wypłacania odszkodowań za utratę ziemi pod budowę eski. Prace ruszą tu za chwilę i będą kontynuowane na całym odcinku.
- W chwili obecnej realizujemy 240 kilometrów dróg ekspresowych za 16 miliardów złotych, dlatego też Zachodnie Pomorze jest wielkim placem budowy. Za chwilę powinny pojawić się również na tym fragmencie ostatnim maszyny i będzie to najdłuższy plac budowy w Polsce - zapowiedział dyrektor Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oddział w Szczecinie Łukasz Lender.
Z dużą liczbą przejść dla zwierząt, bo okolice Mirosławca to przede wszystkim wolnożyjące stada żubrów.
- Dla nas to jak powietrze, ten kontakt z drogą ekspresową to szansa rozwoju dla gminy, także bardzo się cieszymy, że również ten fragment znalazł się już w realizacji - nie kryje zadowolenia burmistrz Mirosławca Piotr Pawlik.
Ale czy ze Szczecina uda się dojechać do Warszawy za cztery lata? To już nie jest takie pewne.
- Trochę się martwię tą częścią pilską, bo tam są jakieś zaburzenia, ale wierzę, że dogadają się i realizacja tego odcinka pilskiego będzie też sprawna - wskazał starosta wałecki Bogdan Wankiewicz.
Nadal nie ma pozwolenia na budowę odcinka Witankowo - Piła. W tym przypadku tak zwany ZRiD powinna wydać wojewoda wielkopolska. Jeszcze gorzej jest z odcinkiem Piła - Wyrzysk. Tu dokumentacja utknęła u Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Wydanie decyzji środowiskowej trwa już 4,5 roku. Każde opóźnienie w budowie dróg ekspresowych może mieć nieodwracalne skutki.
- To zwiększa problem migracji, wyprowadzania się młodych osób z naszego terenu, które pójdą za lepszą pracą do większych ośrodków i prawdopodobnie już tu nigdy nie wrócą. To jest utracona szansa rozwojowa regionu - martwi się członek Izby Gospodarczej Północnej Wielkopolski Grzegorz Marciniak.
Wiele wskazuje na to, że północna Wielkopolska jeszcze długo pozostanie białą plamą na drogowych mapach.
fot. poglądowa AI
Komentarze