Mieszkańcy łapią się za portfele i apelują do władz powiatowych o jak najszybszą naprawę dróg po zimie. Sołtysi z gminy Wałcz postanowili się zjednoczyć i napisać do Powiatowego Zarządu Dróg oficjalne pismo.
Tegoroczna zima szczególnie dała się we znaki kierowcom i drogowcom. Ci pierwsi szukają rozwiązań jak nie zniszczyć samochodu ładując się w drogę dziurawa jak szwajcarski ser. Ci drudzy szukają pieniędzy i możliwości szybkiego załatania ubytków w asfalcie. Zdaniem mieszkańców powiatu wałeckiego na tamtejszych drogach powiatowych wszystkie naprawy idą zbyt wolno. Zwrócili się z apelem do władz powiatu. Zaangażowali innych mieszkańców w mediach społecznościowych, aby ci publikowali odcinki zniszczonych dróg. Poinformowali również naszą telewizję.
- Jak Powiatowy Zarząd Dróg dowiedział się, że pojawią się tutaj kamery i media to przyjechali pracownicy łatać te dziury. Niestety nie może być tak że dopiero kamery załatwiają sprawę - mówi sołtys Kłosowa Kornel Kurowski.
Ich zdaniem najbardziej zniszczone i wymagające pilnych działań drogowców są odcinki w okolicach wsi Lubno, Dębołęka i Kłosowo. Zwrócili też na to uwagę w piśmie kierowanym do starosty wałeckiego.
- Mieszkańcy, którzy poruszają się po tych drogach powiatowych niszczą auta poprzez ogromne dziury. Bo to są już można powiedzieć dziury w dziurze, spowodowane latami zaniedbań - dodaje sołtys Kłosowa.
- Pobocza dróg są wyżej od powierzchni asfaltu. Woda spływa, zamarza to. W dzień jest odwilż, w nocy przymrozki. Robią się szczeliny. Pojazdy jeżdżą co raz cięższe i problem się nasila - wtóruje sąsiadowi sołtys Dębołęki Mirosław Gruchot.
Fatalny stan dróg sprawia, że kierowcy rok rocznie muszą sięgnąć głęboko do kieszeni. Naprawy wymaga wiele elementów zawieszenia i układu jezdnego. Część usterek ujawnia się dopiero po pewnym czasie.
- Jeżdżąc tutaj codziennie do pracy mieszkańcy co roku praktycznie wymieniają coś z zawieszenia. Albo amortyzatory, albo resory. Albo uszkadzają resory i felgi - wylicza sołtys Dębołęki.
Zima znacznie wydrenowała budżet na drogi powiatowe. Ciągłe odśnieżanie i posypywanie, a teraz łatanie dziur pochłaniają setki tysiąci, jeśli nie nawet miliony złotych. Oprócz tego wiele gmin i powiatów łata ubytki na drogach. A to powoduje, że... - Brak jest masy na gorąco, żeby podjąć takie działania. Brakuje jej po prostu. Dzisiaj miałem spotkanie z kierownictwem Powiatowego Zarządu Dróg. Udało się półtora tony tej masy załatwić i to było bardzo trudno - tłumaczy starosta wałecki Bogdan Wankiewicz.
Poza tym starosta wskazuje na priorytety. W pierwszej kolejności modernizacji i naprawom podlegają... - Drogi, przez które na dobę przejeżdża około trzech tysięcy samochodów. No to musimy je w pierwszej kolejności musimy naprawić. Jeżeli występują takie ubytki - dodaje.
Mieszkańcy mniejszych miejscowości z niewielkim ruchem pojazdów na drogach powiatowych muszą uzbroić się w cierpliwość. I nie chodzi tylko o pobieżne łatanie dziur. Kompleksowa modernizacja dróg łączących Lubno, Dębołękę i Rudki jest w najbliższym czasie mało realna. Powód? Brak pieniędzy. Ten odcinek około 15 kilometrowy kosztować może około 25 milionów złotych.
Komentarze