Asta Video Fest

Co się dzieje w pilskim schronisku?

02.12.2016   Autor: Jakub Sierakowski
---

Kolejna odsłona sporu o schronisko w Leszkowie. Z jednej strony organizacje społeczne zajmujące się ochroną praw zwierząt, z drugiej właściciel schroniska . Konflikt trwa w najlepsze, a jego końca jak na razie zupełnie nie widać.

Pilski oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami oraz Effata, jakiś czas temu stworzyły petycję. Według nich, sytuacja w schronisku w Leszkowie w dalszym ciągu nie jest najlepsza, a zwierzęta nie przebywają w odpowiednich warunkach i są zaniedbywane. Wśród dziewięciu postulatów są między innymi zapewnienie stałej opieki lekarza weterynarii, prawidłowe żywienie psów, a także utworzenie niezależnego od właściciela wolontariatu. Kontrowersje budzi również wysoka umieralność zwierząt, które znajdują się w schronisku.

- Średnio w roku umiera 200 psów. Z zestawienia z ostatnich 3 lat, to jest dokładnie 760 psów. Ta liczba też coś mówi. Jeżeli ten dobrostan zwierząt byłby trochę zachowany, te warunki weterynaryjne i żywieniowe byłyby zachowane, no ta liczba pewnie nie byłaby tak duża - twierdzi Artur Łazowy, prezes Effaty.

Wiktoria, jest właścicielką uroczego Tajfuna. Przez trzy miesiące była wolontariuszką w pilskim schronisku. Jej zdaniem zwierzęta były zaniedbywane przez pielęgniarzy i źle karmione. Gdy zgłaszała chorobę któregoś z psów, było to ignorowane. Co więcej, Wiktoria widziała na własne oczy wiele niepokojących sytuacji.

- Pierwsze razy jak ja tam byłam, to jeszcze w miarę się kontrolowali,zwracali uwagę na to, co mówią, na swoje zachowanie. Ale później pokazywali swoją prawdziwą twarz. Też byłam świadkiem sytuacji, jak wróciłam z psem ze spaceru, pies nie chciał wejść do kojca i po prostu pan pielęgniarz podniósł psa na smyczy, tak że przednie łapy były w powietrzu i wkopał go do tego kojca
- opowiada Wiktoria Sikora.

Podobnych sytuacji miało być więcej. Teraz w pilskim PWSZ powstała grupa 15 wolontariuszy, którzy w środy jeżdżą pomagać zwierzętom. Jak mówi jedna z nich – obecnie sytuacja w schronisku nie wygląda źle. Aczkolwiek, zwraca uwagę na pewne niedociągnięcia związane z przygotowaniem zwierząt do nadchodzącej zimy.

- Uważam, że warunki są dobre, chociaż zimą niekoniecznie. Myślę, że przydałaby się pomoc od ludzi. W związku z ociepleniem ich warunków życia, czyli na przykład kocami, ciuchami starymi - twierdzi Natalia Ligman, wolontariuszka.

Właściciel schroniska nie rozumie głosów krytyków i zwraca uwagę na fakt kontroli, która miała miejsce w schronisku w styczniu. Przeprowadził ją Powiatowy Lekarz Weterynarii w Pile. Inspekcja wypadła pozytywnie, a jedyne uwagi odnosiły się do nieprawidłowości przy prowadzeniu wykazu zwierząt przebywających w schronisku. Zenon Jażdżewski uważa, że psy i koty mają dobre warunki i kompleksową opiekę.

- Psy mają optymalne warunku, czyli nie jest schronisko przepełnione. Psy żywione są do woli karmą, która spełnia wszystkie normy dla psów. Na okres zimowy dostają słomę, która jest systematycznie wymieniana. Czyli kolejny rok i pobyt tych psów w schronisku i przed zimą, są zabezpieczone - odpiera zarzuty Zenon Jażdżewski, właściciel schroniska.

" target="_blank">

Nie da się jednak nie odnieść wrażenia, że życie i los Alfika dobrze zabezpieczone nie było. Kilka tygodni temu został on zabrany z pilskiego schroniska, będąc w opłakanym stanie, a jego życie było zagrożone. Według właściciela placówki, pies zaczął chudnąć i był leczony, a także dożywiany. Odmienne zdanie ma weterynarz, do którego trafik Alfik

- Pies, w dniu w którym trafił do mnie do lecznicy był chory, tak? Ale był również bardzo poważnie niedożywiony, miał bardzo niską wagę ciała. To było wychudzenie, które graniczyło właściwie z kacheksją. Tam były zaniki nie tylko tkanki tłuszczowej, ale i tkanki mięśniowej. A to wskazuje na to, że był to proces, który trwał kilka tygodni,a może nawet miesięcy. Istniało bardzo uzasadnione podejrzenie, że były tam bardzo duże nieprawidłowości w żywieniu, tak to delikatnie nazwijmy - mówi Anna Białkowska, weterynarz.

Tak samo jak delikatny jest sam konflikt. Bo bardzo łatwo można przy tym skrzywdzić tych, którzy nie zawinili w ogóle, czyli zwierzęta. Psa czy kota ze schroniska można adoptować w każdej chwili, co nie kosztuje praktycznie nic. W zamian możemy otrzymać bezinteresowną przyjaźń, co bez wątpienia jest bezcenne.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:

Komentarze
© Copyrights 2019 asta24.pl Agencja Interaktywna Sun Group