Tym razem chodzi o 107. Szpital Wojskowy w Wałczu, który potwierdził, że placówka miała podpisaną umowę ze spółką Spine. Firma świadczyła usługi neurochirurgiczne w kilku szpitalach w Polsce, m.in. w Pile. Jak opisała Wirtualna Polska przy okazji takiej współpracy w szpitalu w Mogilnie dochodziło do nieprawidłowości sięgających milionów złotych. Sprawą zajmuje się NFZ, prokuratura oraz CBA.
19 września 2022 roku, za czasów dyrektora Michała Wawreszczuka, 107. Szpital Wojskowy w Wałczu podpisał umowę ze spółką Spine. Dotyczyła ona realizacji świadczeń medycznych w zakresie leczenia schorzeń kręgosłupa.
Umowa przewidywała wynagrodzenie dla spółki liczone jako procent wartości od wykonanych procedur medycznych wyliczanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Dokładnie 62%. Podobnie było w przypadku szpitali w Mogilnie i Miastku, w których doszło do nieprawidłowości. Tam było to 65%. A ponieważ im droższe świadczenie tym większa kwota dla lekarzy, to pokusa fałszowania dokumentacji medycznej, tak aby procedury niskopłatne zamienić na wysokopłatne była duża. Do takich nieprawidłowości miało właśnie dochodzić w mogileńskiej lecznicy. Lekarze masowo wykonywani krótkie i tanie zabiegi, a w oficjalnej dokumentacji wpisywali procedury wielokrotnie droższe, wymagające pełnej hospitalizacji i sali operacyjnej. Czy tak było również w Wałczu? Tego na razie nie wiemy.
- Szpital prowadzi obecnie analizę dokumentacji dotyczące faktycznego wykonania umowy, w tym liczby świadczeń, zakresu rozliczeń oraz udziału poszczególnych osób w realizacji świadczeń - poinformował wałecki szpital. Dopiero po zakończeniu kontroli będzie można stwierdzić, czy i również tu dochodziło do nieprawidłowości. Podobna kontrola trwa również w pilskim szpitalu, o czym pisaliśmy w tym miejscu. W pilskiej lecznicy od 2021 roku zatrudni są dwaj lekarze będący w zarządzie Spine sp. z o.o. (dr Mateuszj Szylberg i dr Maciej Mielczarek).
Cały proceder został ujawniony przez dziennikarza Wirtualnej Polski. Michał Janczura opisał działania prywatnej spółki medycznej Spine, której lekarze doprowadzili lokalne szpitale powiatowe na skraj bankructwa, zarabiając astronomiczne stawki - nawet 26 tysięcy złotych za godzinę czy 300 tys. złotych za dzień pracy. Proceder opierał się na podpisywaniu skrajnie niekorzystnych dla placówek umów, masowym fałszowaniu dokumentacji medycznej praz wyłudzaniu pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia.
Komentarze