Studenci uczyli się samoobrony

Studenci uczyli się samoobrony

Atak nożownika na szkołę - jak reagować, jak się bronić, co robić? Tego uczyli się studenci pierwszego roku kryminologii w pilskiej Akademii Nauk Stosowanych. Zajęcia z samoobrony prowadzi były policjant i zawodnik Muay Thai.  

Zasada jest jedna i niezmienna. Nikt nie powinien bawić się w bohatera. W takich sytuacjach trzeba zrobić wszystko, by przetrwać. Jak to zrobić? 

- Pierwsze to jest ucieczka, druga jest to schowanie się, czyli chowaj się, no i trzecia jest walcz. Do tego dochodzi jeszcze czwarta, jeżeli już ta walka, do niej dojdzie, błagaj o litość. Wszystkie te elementy staramy się przeanalizować, staramy się te elementy wdrożyć, żeby każdy student wiedział, jak się zachować. Wiadomo, że każdy student ma różną sprawność fizyczną, to ma być dopasowane do tego - powiedział Tomasz Ptak, były policjant, zawodnik Muay Thai i instruktor samoobrony.

Przez ostatni tydzień przez polskie szkoły przetoczyła się fala przemocy. Policja zatrzymała w sumie od początku tragicznych zdarzeń do teraz 183 osoby w całym kraju.  

- Co przeraża, to że młodzi ludzie o tym mówią w taki sposób, że to na nich nie robi już większego wrażenia - mówiła dr Magdalena Borowiak, Katedra Kryminalistyki ANS w Pile.

Natomiast w debacie publicznej – zdaniem specjalistów, zabrakło po tych wydarzeniach informacji o konsekwencjach takich zachowań, że...  

- Czeka go niezbyt fajna instytucja, niezbyt dobre warunki. To, że nie będzie w stanie polegać na innych osobach. To, że zostanie sam z pewnymi problemami. I to, że przekreślił sobie przyszłość. Więc wydaje mi się, że zrównoważenie tego przekazu mogłoby obejmować także właśnie konsekwencje, czy to jednostkowe, czy grupowe - powiedział dr hab. Piotr Chomczyński, Katedra Kryminalistyki ANS w Pile.  

Skąd się to bierze? Problemem mogą być relacje rodzinne czy też rówieśnicze w szkole, ale też i ten świat wirtualny, który młodszym dzieciom miesza się z rzeczywistością. I na koniec apel – tym razem do rodziców.  

- Jest nakręcona atmosfera strachu i paniki wśród młodzieży również przez rodziców, którzy zabierali dzieci w krwawy piątek ze szkoły. Więc jakby podtrzymują ten strach tej młodzieży. Nie ma rozmowy, nie ma wyjaśnienia. Więc tak apeluję troszeczkę do rodziców o taką mądrość. Mniej paniki, więcej rozmowy, więcej uważności dla dzieci - mówiła dr Magdalena Borowiak, Katedra Kryminalistyki ANS w Pile.

Młodzi ludzie potrzebują dziś nie tylko ochrony przed przemocą, ale także pewności, że w trudnej sytuacji nie zostaną same, a poczucie bezpieczeństwa dzieci zależy od postaw dorosłych.  

 

 

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.