Wina dyrektorki bez kary

Wina dyrektorki bez kary


Poświadczyła w dokumentach nieprawdę, a teraz po dwuletniej usprawiedliwionej nieobecności dyrektorka Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Pile wróciła do pracy. Przez fikcyjne szkolenie, które się nie odbyło powiat pilski musiał rok temu zwrócić Powiatowemu Urzędowi Pracy ponad 50 tys. zł. 

To było duże zaskoczenie. Bo jak tłumaczy dyrektor Izabela Ligęza, było to pierwsze tego typu zdarzenie w historii rozliczania dotacji na szkolenia przez Powiatowy Urząd Pracy. To sprawa sprzed czterech lat. Wtedy to Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Pile otrzymał dotację z PUP na przeszkolenie dwudziestu pracowników. Zewnętrzna firma miała przeprowadzić z nauczycielami zajęcia z terapii zajęciowej z elementami arteterapii.  

- Przedstawiono nam dokumentację potwierdzającą zapłatę za to szkolenie, osoby, które zostały objęte tym szkoleniem oraz zaświadczenia o ukończeniu kursu. - relacjonuje Izabela Ligęza, dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy w Pile 

Tyle, że jak się później okazało... szkolenie się nie odbyło. Gdy jeden z pracowników placówki dowiedział się, że brał udział w fikcyjnym szkoleniu, o szczegóły zapytał Urząd Pracy, który zweryfikował to, co otrzymał na papierze. 

- Podjęliśmy działania m.in. takie jak kontrola w placówce, która wykazała, że szkolenie we wskazanym terminie się nie odbyło, w związku z czym zostały naruszone warunki umowy i placówka została zobowiązania do zwrotu dofinansowania. - dodaje dyrektorka
 
Łącznie z odsetkami to ponad 53 tys. zł. Ostatecznie firma szkoleniowa zwróciła pieniądze, które otrzymała za szkolenie, które się nie odbyło. Sprawa ujrzała światło dzienne w poprzednim roku. Pod koniec listopada dyrektorka ośrodka została wezwana na nadzwyczajną sesję rady powiatu. Radni zażądali wyjaśnień. Małgorzata Bazelak tłumaczyła, że szkolenia nie można było przeprowadzić, bo przez dłuższy czas nie mogła skontaktować się z firmą szkoleniową z którą podpisano umowę. W końcu się udało.  

- Koordynator szkolenia przyjechała do ośrodka i poinformowała pracowników, że nie zrealizowali szkolenia w terminie i chcieliby je rozpocząć od września lub października, w zależności jak będziemy dysponować czasem - wyjaśnia Małgorzata Bazelak, dyrektorka SOSW w Pile 

 Nie zmienia to jednak faktu, że dyrektorka szkoły przedstawiła w urzędzie pracy rozliczenie projektu wraz z listą osób rzekomo biorących w nim udział.  

- To wszystko wyszło, ale wyszło za późno. - komentuje sprawę Grażyna Sobieraj, radna Rady Powiatu w Pile. - Konsekwencje finansowe są bardzo wysokie. Nie wolno było czegoś takiego pani zrobić.  

Starostwo powiadomiło o całej sprawie Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych, który ukarał dyrektorkę naganą. Obniżyło to jej wynagrodzenie. 
- Starosta mógł zastosować jedynie takie konsekwencje, które wynikają z prawa, czyli ta cała sytuacja miała wpływ na wysokość świadczeń finansowych wynikających z oceny pracy pani dyrektor. - tłumaczy Agnieszka Matusiak, rzeczniczka prasowa Starostwa Powiatowego w Pile.

W praktyce dyrektorce zmniejszono dodatek motywacyjny do minimum oraz nie przyznano dwukrotnie nagród z okazji Dnia Nauczyciela.  Sprawa trafiła również na policję, która ostatecznie odmówiła wszczęcie dochodzenia. Wnioskodawcy złożyli zażalenie do sądu, lecz ten podtrzymał decyzję organów ścigania.  Tymczasem po dwuletniej usprawiedliwionej nieobecności, dyrektorka Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego wróciła 12 października do pracy. 

- Pani dyrektor pełni funkcję dyrektora.- informuje Agnieszka Matusiak - Aktualnie jest powołana na to stanowisko do 31 sierpnia 2027 roku. 

Próbowaliśmy skontaktować się z dyrektorką szkoły z prośbą o komentarz. Niestety w sekretariacie dowiedzieliśmy się, że jest ponownie nieobecna. Tym razem do połowy listopada.  

 

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.