Często długie i skomplikowane procedury, dwa decyzyjne urzędy czy niewielki wpływ na decyzje o kierunku rozwoju Piły. Lokalni przedsiębiorcy zgłaszali swoje uwagi do prezydent miasta.
To już kolejne takie spotkanie przedsiębiorców zrzeszonych w Izbie Gospodarczej Północnej Wielkopolski z władzami Piły.
- Żeby zaprezentować plany miasta, plany rozwoju dotyczące projektów, które realizujemy na poziomie infrastruktury, ale też planów, które być może otworzą drogę przedsiębiorców do realizacji ich celów. Taka otwarta komunikacja służy - mówi Beata Dudzińska, prezydent Piły.
I ma służyć dalszemu zacieśnianiu współpracy. Tymczasem przedsiębiorcy skarżą się, że ich głos nie jest brany pod uwagę w tworzeniu planów rozwoju miasta.
- Jako przedsiębiorcy chcielibyśmy bardziej aktywnie uczestniczyć w tym wszystkim. Mieć też prawo decydowania, a nie tylko, że nam się to komunikuje. Mamy nadzieje, że taką relację uda nam się wypracować z naszymi lokalnymi władzami - komentuje Iwona Kamińska-Lech, wiceprezeska Izby Gospodarczej Północnej Wielkopolski, ekonomistka.
Tak jak u naszego zachodniego sąsiada.
- Oni bardzo dużą wagę przywiązują do tego, aby ten lokalny biznes wpierać. To widać np. po zakładach Volkswagena. Na jedno stanowisko pracy w Volskwagenie jest tam mniej więcej pięć lokalnych firm. Oni mają to tak skonstruowane a też mają zamówienia publiczne i jednak stawiają na lokalny rynek - dodaje ekonomistka.
W Polsce wygląda to z goła inaczej.
- Tam gdzie się udaje, to faktycznie te przetargi zostają w Pile, ale głównie jest to wynikiem działań pilskich firm, ich jakości i konkurencyjności z innymi zewnętrznymi powiatami, ale często jest też tak, że przyjeżdża ktoś z Kielc czy z południa Polski i kładzie najniższą ceną, która wygrywa - opowiada Tomasz Toboła, wiceprezes Izby Gospodarczej Północnej Wielkopolski.
Za czym nie zawsze idzie lepsza jakość. Obie strony liczą na to, że spotkają się ponownie.
Komentarze