13 tysięcy złotych. Na tyle wyceniono straty po bezmyślnym rajdzie wandali na pilskiej wyspie. Widok wyrwanych słupków oświetleniowych i zniszczeń w sercu miasta wywołał wśród mieszkańców ogromne oburzenie.
- Okropne. Takiego czegoś nie powinno być. Oczywiście neguję takie postępowania - komentują mieszkańcy Piły.
Uzasadnione oburzenie wśród mieszkańców Piły budzą ostatnie zdarzenia na wyspie. Wandale zniszczyli tu 6 słupków oświetleniowych. Lampy zostało dosłownie wyrwane z ziemi, więc…
- Będą wymieniane. Niestety jest tak uszkodzone, że nie ma możliwości naprawy, czyli wykorzystania tego elementu, który został złamany. Zdarzenie pierwszy raz miało miejsce, więc jesteśmy zaskoczeni takim obrotem sprawy - mówi Marcin Hanc, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej w Pile.
Mniej zaskoczeni są mieszkańcy, którzy z podobnymi zdarzeniami na wyspie spotykali się już wcześniej.
- Akcje z tymi lampami powtarzają się co roku, więc nie dziwi mnie to. Są kamery, ale myślę, że ich nikt nie przeglada - twierdzą mieszkańcy Piły.
Te jednak nie pomogły ująć sprawców na gorącym uczynku. Nie pomogło też zamykanie bram wejściowych na wyspę w czasie godzin nocnych.
- Bo bramki są dosyć niskie, więc potrafią też bez problemu przeskoczyć tą bramkę - wskazuje mieszkaniec Piły.
Urząd i Straż Miejska podejmują już wspólne działania w tej sprawie. Trwa między innymi analiza zapisu z sześciu kamer zainstalowanych na wyspie. Materiał jest spory.
- Myślę, że w najbliższym czasie, w ciągu dwóch trzech dni, jeżeli będzie taka możliwość ustalimy sprawcę - zapewnia Wojciech Nosek, komendant Straży Miejskiej w Pile.
Komentarze