Gwara krajeńska stanowi doskonały przykład na to, jak przenikała się mowa sąsiadujących ze sobą społeczności. Na Krajnie mieszały się słowa polskie i niemieckie, gwara wielkopolska oraz język kaszubski, tworząc unikalną mieszankę. Będzie można o niej posłuchać podczas 29. Buczkowskiej Konferencji Naukowej.
- Mówią badania i to jest bardzo smutne, że codziennie na kuli ziemskiej umiera jakiś jeden język. Jest to naprawdę smutne. Język trzeba cenić jako jeden z największych skarbów naszego człowieczeństwa, bycia człowiekiem - mówi dr hab. Jowita Kęcińska-Kaczmarek, badaczka kultury i języka, prowadzi w Wielkim Buczku zespół folklorystyczny Krajniacy.
Dlatego zespół folklorystyczny Krajniacy dba o gwarę krajeńską, którą posługują się w domach już tylko starsi. Średnie i młodsze pokolenia już jej nie używają. A zdaniem regionalistki – gwara jest jak korzenie, na których się rośnie.
- Bardzo często były takie tendencje, żeby ukrywać, że w gwarze kraińskiej jest sporo germanizmów. Jest to całkiem błędne postępowanie. Przecież języki żyją obok siebie. Język gwarowy krajeński 170 lat obcował z językiem niemieckim. Niemcy przejmowali z naszego języka coś, my z ich języka. Było to po sąsiedzku, czyli dzielimy się tym, co mamy dobrego. Dopiero kiedy zaczęły się, jak gdyby nacjonalistyczne prądy, które zadziałały i pokazały, o wy jesteście fuj, bo jesteście, wy żeśta są Polacy, a wy żeśta są Germany. No i tak okazało się, że szukamy tego, co nas dzieli, a nie tego, co nas łączy - dodaje regionalistka.
O tym co łączy będą prelegenci rozmawiać podczas 29-tej Buczkowskiej Konferencji Naukowej "Bohaterowie Krajny". Będą referaty, dyskusje oraz długie rozmowy przy krajeńskiej jedzy, czyli jedzeniu. 3 października, w sobotę w Domu Kultury w Wielkim Buczku od godz.14.30. Wstęp wolny.
Komentarze