Czy pociągi z Piły do Poznania mogłyby kursować częściej i pokonywać tę trasę w mniej niż godzinę? O takich planach słyszymy od lat, ale zawsze na przeszkodzie stają pieniądze. Niespodziewanie kluczem do rozwiązania problemu na tej trasie może okazać się... wojsko.
Trasa z Piły do Poznania historycznie była linią dwutorową. Druga nitka zniknęła po drugiej wojnie światowej, kiedy szyny zostały zdemontowane. Mimo że podczas ostatniej modernizacji postawiono na jeden tor, cała infrastruktura – nasypy, przęsła mostów i skrajnie – do dziś jest gotowa na przyjęcie drugiego torowiska.
- Jest to bezsprzecznie potrzebne. Zresztą sami kolejarze się przyznali, że projektując i realizując modernizację linii tą ostatnią z Poznania do Piły i realizując tylko budowę jednego toru strzelili sobie w kolano, ponieważ przepustowość linii jest za mała na potrzeby, na przewozy - tłumaczy Piotr Rogoziński z Koła Miłośników Kolei w Pile.
Ograniczona przepustowość szybko dała o sobie znać – zapotrzebowanie pasażerów przerosło możliwości jednośladowej trasy. Samorząd województwa nie jest w stanie sfinansować tak kosztownej dobudowy ze środków własnych, dlatego szuka wsparcia zewnętrznego. Kluczowa może okazać się obecna sytuacja geopolityczna i transport wojskowy.
- Uważam, że duża szansa jest obecnie w tej sytuacji geopolitycznej i liczymy mocno na wsparcie ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej. Pamiętajmy, że np. był taki pomysł, a wiemy, że gdzieś on jest też w głowach, że takie połączenia jak najszybsze z Poznania, czy z Powidza, czy z tych regionów centralnych naszego województwa na poligon w Drawsku - liczy na pomoc wojska członek zarządu województwa wielkopolskiego Jacek Bogusławski.
Choć dobudowa drugiego toru nie wymagałaby trudnych wywłaszczeń ani wyburzeń, na przeszkodzie stoją ogromne koszty i procedury. Oparta na funduszach obronnych lub unijnych realizacja tego projektu to według szacunków perspektywa przyszłej dekady.
fot. archiwum
Komentarze