Zabił ojca mieczem, usiłował zabić policjanta, kierował groźby pozbawienia życia w kierunku sąsiada i napadł na drugiego policjanta – te cztery zarzuty usłyszał 20-letni Michał H. z Trzcianki. W sobotę pod wieczór na Kopernika rozegrały się dantejskie sceny.
- Doszło do konfliktu pomiędzy małżonkami, rodzicami podejrzanego. Podejrzany w pewnym momencie, będąc świadkiem tej kłótni, wziął miecz, który przechowywał u siebie w pokoju. Był to miecz długi 95 centymetrów, długość ostrza 77 i zaatakował swojego ojca, zadając mu cios w klatkę piersiową. Pokrzywdzony bronił się w ten sposób, że uciekał po mieszkaniu w obawie przed dalszym zachowaniem syna. Finalnie udało mu się uciec z mieszkania i wyjść przed blok - mówi Magdalena Roman, prokurator rejonowa w Trzciance. Pisaliśmy o tym TU.
- Wychodząc przed blok, idąc po klatce schodowej, krzyczał, wołał sąsiadów, prosił o pomoc. Rzeczywiście sąsiedzi zareagowali. Jeden z nich wezwał zespół ratownictwa medycznego, pozostali sąsiedzi udzielali mu pomocy tamując po prostu krwawienie. Wówczas pokrzywdzony leżał już na chodniku. Po przyjeździe zespołu ratownictwa medycznego ratownicy przystąpili od razu do udzielania pomocy pokrzywdzonemu. Za chwilę pojawili się funkcjonariusze policji, wtedy w ich kierunku z klatki schodowej wybiegł podejrzany, który trzymał w ręku ten miecz i zaatakował jednego z policjantów. Tego, który znajdował się najbliżej niego. Chcąc uderzyć go w głowę tym mieczem, policjant bronił się w ten sposób, że wyciągnął rękę i doszło do zranienia tej ręki - dodaje prokurator.
Wówczas drugi z policjantów wyciągnął broń, a napastnik ruszył w jego kierunku. Wtedy policjant uciekł podonie jak ratownicy i świadkowie. Wtedy podejrzany podszedł do ojca leżącego na chodniku i zadał mu jedno uderzenie tym mieczem w głowę oraz w szyję.
Wówczas policjanci do niego strzelili. Trafili go dwukrotnie i podejrzany upadł na ziemię. Wówczas funkcjonariusze obezwładnili napastnika, a ratownicy medyczni rozpoczęli reanimację 56-latka. Rana głowy i szyi była tak rozległa, że mężczyzna po kilkunastominutowej reanimacji zmarł.
Dziś późnym popołudniem odbyła się sekcja zwłok mężczyzny. Nie wiadomo, czy był trzeźwy. Napastnik był trzeźwy i nie był pod wpływem narkotyków, ale pobrano jego krew do dalszych badań. Wciąż przebywa w szpitalu z ranami postrzałowymi. Jego życiu nie grozi niebezpieczeństwo. Policjant raniony mieczem w rękę dziś opuścił szpital.
20-latek zabójstwa ojca dokonał mieczem, który kupił w celach kolekcjonerskich. Interesował się białą bronią.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy Michał H. jest w lekkim stopniu niepełnosprawny intelektualnie. Sąsiedzi mówili, że to była - na zewnątrz, raczej spokojna rodzina. 20-latek nie był notowany przez policję, a jego ojciec miał być emerytowanym policjantem. Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem grozi mu dożywocie.
Komentarze