Mieszkańcy Piły, a także reszty Polski, mogli zeszłej nocy obserwować niecodzienne zjawisko. Po zmierzchu, patrząc w stronę łuny po zachodzącym Słońcu, można było dostrzec chmury świecące błękitno-srebrnym blaskiem.
Obłoki srebrzyste występują w mezosferze i składają się z kryształków lodu. Pojawiają się na wysokościach od 75 do 85 km nad powierzchnią Ziemi w temperaturze -120°C. To oznacza, że znajdują się niemal w przestrzeni kosmicznej, której umowna granica przebiega na wysokości 100 km. Ze względu na warstwę atmosfery, w której występują zwie się je także polarnymi chmurami mezosferycznymi.
Zjawisko to występuje wyłącznie późną wiosną i latem. Istnieje zatem szansa, że w tym sezonie będzie można je dostrzec ponownie. Najlepiej wypatrywać ich około półtorej godziny po zachodzie lub przed wschodem Słońca.
- Większe szanse są przed świtem. Ze względu na ograniczoną atrakcyjność tych terminów, obserwacje obłoków srebrzystych nie są rozpowszechnione - informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
![]()
Warstwy atmosfery i pozycja obłoków srebrzystych w mezosferze. Fot. Wikipedia
Pierwszej obserwacji obłoków srebrzystych dokonano w 1885 roku po wybuchu wulkanu Krakatau w Indonezji. Od tamtego czasu pojawiają się coraz częściej. To wynik zmian klimatycznych.
- W ostatnich latach dostrzega się koincydencję pomiędzy emisją metanu, która ponad dwukrotnie zwiększyła ilość obecnego lodu mezosferycznego, zwiększając w ten sposób prawdopodobieństwo powstania chmur na tym poziomie atmosfery - tłumaczy IMGW.
Obłoki srebrzyste nie mają wpływu na przyspieszenie zmian klimatycznych. Są tylko ich nieszkodliwym efektem ubocznym. Można je więc podziwiać co roku z czystym sumieniem.
Komentarze