Coraz więcej dzieci potrzebuje kształcenia specjalnego

Coraz więcej dzieci potrzebuje kształcenia specjalnego

Niemal o 160% w ciągu ostatniej dekady wzrosła liczba dzieci z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego - wynika z danych Ministerstwa Edukacji Narodowej. Zapewnienie takim uczniom odpowiedniego wsparcia, zajęć pozalekcyjnych i specjalistycznej kadry - to coraz większe wyzwanie dla systemu edukacji.

Jeszcze 10 lat temu było ich 150 tysięcy. Dziś już 385 tysięcy uczniów w polskich placówkach edukacyjnych posiada orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. W ciągu ostatniej dekady diagnostyka znacząco przyspieszyła, dziś dużo łatwiej wychwycić problem i zareagować.

- Jest jakby coraz większa świadomość. I rodziców, i osób pracujących z dzieckiem dookoła. Zauważamy te trudności. Pojawiły się takie narzędzia, które pozwalają bardziej dokładnie zdiagnozować dane trudności - mówi Julita Żybort, psycholog, Gabinet Psychologiczno-Terapeutyczny.

Coraz częściej to właśnie rodzice zgłaszają się do poradni po pomoc.

- Czasami to wynika z takiej już bezsilności rodzica, bo jest wzywany 3 razy w tygodniu do szkoły, bo jest problem z poradzeniem sobie z dzieckiem, bo dziecko źle się zachowuje. Jest poszukiwanie powodów tego zachowania. I też w związku z tym, że dziecko ma orzeczenie, pojawiają się przywileje z tego tytułu w szkole. To też jest jakby kolejna z przyczyn, że jednak rodzice idą po tą diagnozę - opowiada psycholożka.

Szkoły na przywileje liczyć nie mogą. Dla nich rosnąca liczba dzieci z orzeczeniem to wyzwanie. Kształcenie specjalne wiąże się między innymi z koniecznością organizacji zajęć rewalidacyjnych poza godzinami edukacyjnymi. To też, zgodnie z zaleceniami, prowadzenie na przykład zajęć logopedycznych czy korekcyjno-kompensacyjnych. Do nich trzeba dostosować i wyposażyć salę. Zwiększają się więc koszty, ale też potrzeby kadrowe.

- W klasach integracyjnych mają nauczyciela współorganizującego proces kształcenia, który na co dzień czuwa nad tym, żeby metody i formy pracy były dostosowywane do indywidualnych potrzeb każdego dziecka - opisuje Agnieszka Podanowska, wicedyrektorka Szkoły Podstawowej nr 11 w Pile.

A te potrzeby bywają skrajnie różne. Dzieci z orzeczeniami to dzieci nadpobudliwe, mające trudności z koncentracją lub wycofane czy mające problem z adaptacją. Wszystkie wymagają indywidualnego podejścia. O ile w szkołach specjalnych i klasach integracyjnych maksymalna liczba uczniów z orzeczeniem jest ustawowo określona, o tyle w szkołach ogólnodostępnych takich limitów nie ma. To wyzwanie, szczególnie dla pedagogów.

- Na pewno wymaga to dużej pracy nauczycieli, dużego zaangażowania, ale przede wszystkim wielkiej empatii - mówi Agnieszka Podanowska.

Bo jak wszystko na to wskazuje, w kolejnych latach szkół mierzących się z tym wyzwaniem będzie coraz więcej.

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.