Nawet 450 zł - tyle może nas kosztować parkowanie przy pilskim dworcu. To kara za brak ważnego biletu. Sprawa budzi kontrowersje. Prawnicy uważają, że takie kary za bezprawne i odradzają ich płacenie. Nie wszyscy o tym wiedzą.
- 3 minuty! Wie Pani, że się spieszyłem... - mówi przy nas jeden z kierowców do osoby wręczającej karę za parkowanie.
Tak wygląda codzienność przy pilskim dworcu PKP. Pod koniec ubiegłego roku pojawił się tu parkomat. To miało być remedium na brak wolnych miejsc. Wcześniej parkowanie było bezpłatne, ale po protestach tych, którzy nawet na chwilę nie mogli się zatrzymać, by odebrać kogoś z pociągu, zmieniono zasady. Teraz aut jest zdecydowanie mniej, ale emocji nadal sporo.
- Jestem zdenerwowany. Proszę przeprowadzić wywiad z ta panią, która tempo wykonuje swoje obowiązki. Troszeczkę ludzkiego podejścia do tematu. W Poznaniu jest tak, że jak ktoś podchodzi do samochodu i parking niezapłacony, robi rundę i po trzech minutach jest nadal nieopłacone i dopiero wtedy wystawia się wezwanie do zapłaty - mówi nam jeden z kierowców.
- I tak pan przekroczył ten czas. Mam prawo do wystawienia panu opłaty - odpowiada kontrolerka.
Pierwsze 15 minut parkowania jest bezpłatne, ale należy pobrać bilet. Za jego brak lub gdy straci on ważność opłata wynosi 300 zł. Jeśli zapłaci się w ciągu 7 dni. Jeśli nie - kwota wzrasta do 450.
- To jest wezwanie do zapłaty, po prostu dodatkowa opłata parkingowa, która jest nałożona na nich, jeśli nie stosują się do regulaminu, który jest na parkingu, jest czytelny i mają obowiązek się z nim zapoznać. I powinni się do tego dostosować. Nie robią tego to przykro mi, ale niestety jestem zobowiązana do wykonywania swoich obowiązków i sprawdzenia samochodu - tłumaczy pracująca na parkingu kontrolerka.
Pracowniczka parkingu używa do tego aplikacji w telefonie. - Podchodzę do samochodu, skanuje i pokazuje mi do której ktoś ma czas - wyjaśnia.
Kontrolerka podkreśla także, że nie robi zdjęć pojazdom, chyba że jako dowód w momencie nałożenia karnej opłaty. Inwektywy pod jej adresem - to podobno codzienność. Na parkingu interweniowała już policja, bo ktoś uderzył kontrolerkę, ktoś inny z kolei próbował ją zastraszyć.
- Ten pan akurat nie był jeszcze bardzo zdenerwowany, bo wierzy mi pan, że ja słyszę różne bardzo złe słowa. Wczoraj miała takiego pana, do którego musiałam aż wezwać policję. Bo to nie było przyjemne jak ktoś mnie straszy i mówi, że będzie sobie tutaj stał i czekał aż wyjdę z pracy. Powiedziałam mu, aby się do mnie nie zbliżał, a on do mnie mówi ty je**ny kur****onie - mówi z rozżaleniem.
Wielu osobom puszczają nerwy. Do naszej redakcji trafiło także pismo z prośba o interwencję. Pani Oliwia w korespondencji opisała sytuację z jaką miała spotkać się na parkingu jej matka.
- Moja mama padła ofiarą „polowania” w biały dzień. Posiadamy niepodważalny dowód: bilet parkingowy wykupiony o godzinie 15:40 oraz wezwanie do zapłaty wystawione dokładnie o tej samej godzinie – 15:40. Firma bezczelnie odrzuciła reklamację, twierdząc, że opłata nie była „niezwłoczna”. Pytam więc: czy pasażerowie mają biegać do parkomatu ze stoperem w ręku? Czy mamy się ścigać z kontrolerami, którzy czatują w ukryciu, czekając aż pasażer zrobi krok w stronę automatu? - czytamy.
Powiatowy rzecznik konsumentów w Pile zajmuje się już kilkunastoma zgłoszeniami od klientów tego parkingu. Telefony w tej sprawie otrzymuje niemal codziennie. - Dzisiaj od rana już trzy osoby kontaktowały się ze mną w tym temacie - relacjonuje Joanna Michowska.
Jej zdaniem taki wydruk umieszczany za szybą trudno nazwać dokumentem. W dodatku, jak dodaje rzeczniczka, tablice rozwieszone na parkingu są mało czytelne, praktycznie niewidoczne po zmroku.
- Jest tylko jedno urządzenie, z którego pobiera się te bilety, które stoi tylko w jednym miejscu. Też nie jest oświetlone. Tak naprawdę większość osób, a szczególnie Ci, którzy nie są z Piły i nie korzystają często z tego parkingu, nie wiedzą w ogóle, gdzie jest to urządzenie. Stawiają je gdzieś na końcu, zanim zdążą je znaleźć, zanim zdążą dojść do tego urządzenia to wielokrotnie już mają nałożoną tę karę - dodaje rzeczniczka.
Jej zdaniem takie działania to żerowanie na czyjejś niewiedzy. - Te działania są co najmniej kontrowersyjne na tę chwilę i dlatego doradzam konsumentom na tę chwilę nie płacić tej opłaty, po to, aby doprowadzić ewentualnie do tej sytuacji, że firma pójdzie do sądu - tłumaczy.
Wtedy Wymiar Sprawiedliwości przyjrzy się, czy firma działa legalnie, a zapisy jej regulaminu są zgodne z prawem. Rzeczniczka pisze także pisma do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Obecnie sprawą pilskiego parkingu zajmuje się delegatura w Katowicach. - I dostaniemy przynajmniej jakąś informację zwrotną czy rzeczywiście te działania są zgodne z prawem czy nie są, czy firma może w ten sposób działać czy nie i czy pobieranie tego typu opłat powinno się w ten sposób odbywać - wyjaśnia Michowska.
Firma IT Parking ma siedzibę właśnie w Katowicach. Zarządza parkingami w wielu miejscowościach w całym kraju. Poprosiliśmy ją o komentarz w tej sprawie. Do momentu emisji materiału na antenie TV ASTA nie otrzymaliśmy od nich żadnej odpowiedzi. Przyszła dopiero po emisji.
Oświadczenie podpisane przez prezes zarządu IT Parking Sarę Turos zamieszczamy poniżej w całości (pisownia oryginalna).
Dzień dobry,
Pragniemy przedstawić szczegółowe wyjaśnienie sposobu prowadzenia kontroli na parkingu przy ul. Zygmunta Starego w Pile, aby przybliżyć Państwu, jak procedura wygląda z perspektywy naszych pracowników terenowych.
Kontroler w pierwszej kolejności podchodzi do pojazdu pozostawionego na terenie parkingu i upewnia się, że jest on faktycznie zaparkowany oraz pozostawiony bez kierowcy. Przed podjęciem jakichkolwiek czynności weryfikuje, czy w pojeździe nie przebywa kierowca.
Następnie skanowany jest numer rejestracyjny pojazdu, a kontroler dodatkowo obserwuje otoczenie – w szczególności parkomat oraz drogę prowadzącą do niego – aby upewnić się, czy kierowca nie znajduje się w trakcie pobierania biletu. Dopiero po jednoznacznym stwierdzeniu, że bilet nie został pobrany i nikt nie zmierza do urządzenia, kontroler przystępuje do dalszych czynności.
Po zakończeniu weryfikacji wykonywana jest pełna dokumentacja fotograficzna – zdjęcia pojazdu z kilku stron, jego położenia oraz parkomatu i najbliższego otoczenia. Dokumentacja ta ma na celu potwierdzenie faktycznego braku biletu oraz braku kierowcy pobierającego bilet w chwili kontroli. Następnie spisywane są dane pojazdu i pozostawiana jest opłata dodatkowa za wycieraczką.
Z doświadczenia wiemy, że zdarzają się sytuacje pobrania biletu dopiero po zauważeniu dodatkowej opłaty parkingowej.
Zgodnie z regulaminem parkingu obowiązkiem kierowcy jest pobranie biletu niezwłocznie po zaparkowaniu pojazdu, jeszcze przed oddaleniem się od niego. W przeciwnym wypadku pracownik nie ma możliwości ustalenia rzeczywistego czasu postoju. Jednocześnie zapewniamy, że nie dopuszczamy do sytuacji obciążania opłatą osoby, która faktycznie znajduje się przy parkomacie i pobiera bilet.
Chcemy także podkreślić, że jako operator parkingowy działamy w oparciu o obowiązujące przepisy oraz standardy rynkowe. Procedury wystawiania opłat dodatkowych podlegają kontroli właściwych instytucji, a stwierdzenie nieprawidłowości wiązałoby się z poważnymi konsekwencjami prawnymi i finansowymi, dlatego przykładamy dużą wagę do prawidłowości działań naszych pracowników.
Komentarze