Protesty rodziców, burzliwa dyskusja i decyzja w sprawie szkół w Pile

Protesty rodziców, burzliwa dyskusja i decyzja w sprawie szkół w Pile

Niemal 3 godziny miejscy radni dyskutowali o nowej rejonizacji szkół w Pile. Mimo sprzeciwu opozycji i części rodziców uchwała została przyjęta. W jej następstwie obwód Szkoły Podstawowej nr 5 drastycznie zmaleje. Ma to związek z docelowym wygaszeniem nauki w drugim budynku szkoły przy ulicy Kujawskiej.  

 - Jest to najbardziej przemyślany pomysł jaki kiedykolwiek wyszedł z wydziału oświaty od momentu od kiedy jestem dyrektorem - zapewnia dyrektor Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu Urzędu Miasta Piły Sebastian Dzikowski

Sebastian Dzikowski patrzy na liczby urodzeń, z których jasno wynika, że pogłębiający się niż demograficzny będzie sporym wyzwaniem dla miejskiej oświaty w ciągu najbliższych kilku lat. Obecnie do dziewięciu pilskich podstawówek, w tym dwóch dwubudynkowych uczęszcza około 5,5 tys. uczniów. Z każdym rokiem liczba ta maleje i będzie dalej maleć. Zmiany mają w miarę równomiernie rozlokować dzieci w szkołach.  

- Zmniejszamy rejony wielu szkół, szczególnie szkoły nr 2 też nr 6 i w sposób największy szkoły nr 5. Jednocześnie ta zmiana powoduje, że wszyscy, albo prawie wszyscy będą mieli zdecydowanie bliżej do swojej szkoły, a jeśli będą mieli dalej, to nie przekroczą 3 km - wyjaśnia dyrektor. 

Mimo malejącej liczby młodych Pilan, urząd zapewnia, że nie będzie zwolnień nauczycieli. Tych w podstawówkach jest teraz około 900. Za kilka lat 90 z nich będzie w wieku emerytalnym i być może zdecydują się przejść na emeryturę, co powinno rozwiązać problem. Ponadto miasto poza pewnymi wyjątkami nie będzie decydować o zatrudnianiu nowych.  

- Uważam, że to jest wynik naszej odpowiedzialności za ludzi. Nie znam drugiego pracodawcy, który na siedem lat wcześniej wychodzi do swojej kadry i mówi: martwię się o Was i będę walczył o każde miejsce pracy. Uznałam, że to nie jest temat dla rodziców, bo te rejony ich przybliżą - tłumaczyła z kolei prezydent Beata Dudzińska

Na wyznaczeniu nowych granic obwodów szkół podstawowych najwięcej traci Szkoła Podstawowa nr 5. Praktycznie o trzy czwarte zmniejszy się granica jej obwodu. Ma to również związek z planowanym przez władze miasta wygaszeniem lekcji w budynku szkoły przy ul. Kujawskiej. Ostatni uczniowie opuszczą mury obiektu za cztery lata. “Piątka” od 2030 roku będzie działać tylko w budynku przy al. Niepodległości. Przeciw takim zmianom i decyzjom protestowała część rodziców, radni Prawa i Sprawiedliwości, część radnych Porozumienia Samorządowego oraz radny Polski 2050.  - Szkoła to nie są wyłącznie liczby w arkuszu organizacyjnym ani oszczędności w budżecie. Szkoła to żywy materiał ludzki. Uczniowie, rodzice, nauczyli oraz lokalne wspólnoty - protestowała radna Porozumienia Samorządowego Emilia Piechocka.

W trakcie sesji głos zabrał także przedstawiciel rodziców, który apelował o to, aby wstrzymać się z wprowadzaniem zmian. Choć miał na to jedynie trzy minuty wyznaczone przez przewodniczącą Rady Miasta Piły. 

- Czy jeden rok zmieniłby coś w tym, żeby móc na spokojnie pochylić się, zerknąć raz jeszcze. Powyłapywać takie absurdy, które też wskazywaliśmy jak brak połączeń autobusowych, jak to, że dzieci będą widziały przez okna swoją szkołę, a nie będą do niej chodziły, a będą musiały przemieszczać się do najbliższej około kilometra - zgłaszał zastrzeżenia Mateusz Drzymała

- Biorąc pod uwagę to, że dzieci na Kujawskiej mają skończyć tę szkołę tak jak w niej są, to będzie oznaczać, że dzieci z klasy 3 zostaną na Niepodległości. Moja córka bardzo duże nadzieje wiązała z pójściem do szkoły na Kujawskiej. Są też dzieci, które marzą, aby pójść do klas sportowych, które nie wiemy, że zostaną utworzone - wyrażała swoje zaniepokojenie matka dwójki uczniów Dorota Lewandowska

Po dyskusji trwającej niemal trzy godziny głos zabrała prezydent Beata Dudzińska, która broniła proponowanych zmian i jednocześnie zaatakowała dwóch rodziców, aktywnie protestujących przeciwko propozycji. Mateuszowi Drzymale oraz Marcinowi Hankowskiemu zarzuciła polityczne zaangażowanie, pokazując przy tym ich profile w mediach społecznościowych.  - Ostatnią rzeczą jest wprowadzanie polityki do szkoły - grzmiała prezydent. 

Ostatecznie za uchwałą było 14 radnych. Opozycja głównie zagłosowała przeciwko, z wyjątkiem Józefa Jopka.  - Rada miasta bardzo łatwą ręką zignorowała 2 tys. głosów podpisów mieszkańców. Postanowili je dosłownie zmielić i wyrzucić do kosza - skomentował decyzję radnych Mateusz Drzymała. 

W trakcie sesji nie padła także odpowiedź, co konkretnie miasto zamierza zrobić z budynkiem po Kujawskiej, po wygaszeniu w nim działalności edukacyjnej.  

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.