Poseł alarmuje o negatywnych skutkach podwyżki płacy minimalnej w urzędach

10.02.2020   Autor: Redakcja
Cięcia etatów i spłaszczenie pensji – to zdaniem poseł Marzeny Okły-Drewnowicz (KO) coraz częstsza praktyka w urzędach samorządowych. Wszystko przez ostatnią podwyżkę płacy minimalnej.

Parlamentarzystka zwróciła się z interpelacją do ministra spraw wewnętrznych i administracji, w której zapytała, czy w związku z podniesieniem płacy minimalnej planuje zwiększyć środków finansowe dla samorządów.

Poseł zaznaczyła, że do jej biura docierają informacje z wielu samorządów, że mimo rządowych decyzji dotyczących zwiększania płacy minimalnej nie są im na ten cel przekazywane wyższe środki finansowe.

- Powoduje to konieczność redukcji zatrudnienia oraz zmniejszania wymiaru czasu pracy, np. do 3/4 etatu, wielu pracownikom – podkreśliła parlamentarzystka. Jak zauważyła, podwyżka płacy minimalnej dotyczy przede wszystkim osób osiągających tzw. najniższą krajową. Z kolei pracownicy, których wynagrodzenie będzie spełniało kryterium płacy minimalnej, pozostaną bez uszczerbku.

Zdaniem Okły-Drewnowicz brak zwiększania środków dla samorządów na wynagrodzenia pracowników: - o ile nie doprowadzi do konieczności zwolnienia lub zredukowania części etatu pracowników osiągających płacę minimalną, to może spowodować zrównanie ich wynagrodzenia ze specjalistami z długoletnim doświadczeniem i wykształceniem, zaszeregowanych w wyższych kategoriach wynagrodzenia. Jako przykład poseł podaje zrównanie wynagrodzenia personelu sprzątającego i specjalisty ds. księgowości.

Na problem tzw. spłaszczenia płac w administracji samorządowej oraz rzeczywistych kosztów jakie poniosą samorządy w związku z podwyższeniem płacy minimalnej od 2020 r. burmistrzowie i prezydenci miast zwracali uwagę jeszcze w ubiegłym roku. Podczas jesiennego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego strona samorządowa przedstawiła wyliczenia, z których wynikało, że podwyżka płacy minimalnej obejmie ok. 38 tys. najmniej zarabiających w sferze samorządowej. Z wyliczeń samorządowców wynikało też, że to koszt ok. 430 mln zł.

Burmistrz Kowala Eugeniusz Gołembiewski zaapelował wówczas do resortu pracy, aby wyłączyć dodatek stażowy z płacy minimalnej tylko w odniesieniu do urzędników, a nie pracowników obsługi.

- Proszę, żeby odstąpić od stażowego plus [wyłączenia dodatku stażowego z płacy minimalnej] dla części sektora samorządowego – dla tych, którzy mają najniższe kwalifikacje i których sytuacja na rynku pracy jest trudna, bo są to ludzie łatwi do zastąpienia – apelował Gołembiewski.

- Tym ludziom nie poprawicie w ten sposób sytuacji życiowej. Rozmawiam z samorządowcami, którzy mówią, że zwolnią pracowników w stołówkach szkolnych i będą korzystać z usług cateringowych – wskazał.

Jak przekonywał, w przypadku pracy urzędnika każdy przepracowany rok stanowi wartość dodaną w jego pracy, którą warto uhonorować dodatkiem stażowym; z kolei w przypadku pracowników obsługi, fizycznych, każdy rok wręcz zmniejsza ich efektywność.

Od stycznia 2020 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wynosi 2600 zł, czyli o 350 zł więcej niż rok wcześniej. Ta podwyżka zbiegłą się w czasie z wejściem w życie przepisów o wyłączeniu dodatku stażowego z płacy minimalnej.

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:

Komentarze
Pogoda
PIŁA Pogoda
Więcej informacji
PROGRAM TV ASTA
© Copyrights 2019 asta24.pl Agencja Interaktywna Sun Group