1600 dzieci przez 50 lat trafiło do nowych domów z pilskiego ośrodka adopcyjnego. Jeszcze do niedawna kandydaci na rodziców czekali na swoje upragnione dziecko w kolejce. Teraz sytuacja się odwróciła. Coraz więcej dzieci czeka w rodzinach zastępczych na rodziców adopcyjnych.
- Rodzice adopcyjni to są bohaterowie. To są bohaterowie bez peleryny, bez dużego S na klacie - mówi Jakub Siutkowski, trafił do adopcji w 3 miesiącu życia.
Bo trzeba mieć w sobie odwagę, by zabrać do swojego domu dziecko z nierzadko trudną historią rodzinną. Jakub Siutkowski jest średnim dzieckiem swojej biologicznej mamy. Oddała go do adopcji, gdy miał 3 miesiące...
- To jest druga szansa na dom, na miłość i na bycie kochanym po prostu. Adopcja to jest coś wspaniałego. Ja doświadczyłem tego i wiem, że po prostu dostałem drugą szansę od Boga, zapisaną u góry - zwierza się Jakub Siutkowski.
A rodzice adopcyjni dali mu wszystko to, czego nie mogła dać biologiczna rodzina. Ta para przyjechała do pilskiego ośrodka z Wrześni. Sami starali się długo o dzieci, a gdy wszelkie próby zawiodły postanowili zostać najpierw rodziną zastępczą.
- Gdzieś tam jakiś scenariusz, każdy ma na górze swój chyba przypisany. Czasami człowiek ma odczucie, że to po prostu się spełnia, jakby tak po prostu miało być. Tak, że ta cała nasza droga, że nie udało się nam biologicznie, nie udało się w tym Poznaniu, bo musieliśmy się znaleźć tutaj, w tym konkretnym miejscu - opowiadają Ewelina i Mateusz Maćkowiak, rodzice adopcyjni trojga dzieci.
Najpierw trafił do nich 5-tygodniowy Olek. Po miesiącu, jego o rok starszy brat Piotruś. Wówczas postanowili, że adoptują braci. A gdy dowiedzieli się, że mama chłopców znów jest w ciąży, liczyli na to, że i trzecie dziecko dołączy do rodzeństwa. Martynkę odebrali ze szpitala, gdy miała zaledwie 5 dni...
- To była najlepsza decyzja w naszym życiu - dodają rodzice adopcyjni.
- I nawet jestem zdania, że gdybyśmy sami urodzili te dzieci, to nie wiem, czy byłyby tak wspaniałe jak nasze. Po prostu są wyjątkowi, idealni, idealnie do nas pasują. Są naszym całym światem - mówi małżeństwo.
Nie wszystkie dzieci mają tyle szczęścia. Czasem czekają latami w rodzinach zastępczych. Nierzadko tam osiągają pełnoletność.
- W Polsce mamy mniejszą ochotę na dzieci -stwierdza prof. dr hab. Maria Kolankiewicz, Uniwersytet Warszawski.
Rodzi się coraz mniej dzieci i coraz mniej osób decyduje się na adopcję. I tu ważna rzecz, nie trzeba być w związku małżeńskim czy partnerskim by zabiegać o rodzinę...
- Pojedynczym osobom i osobom w małżeństwie powierzamy dzieci z uregulowaną sytuacją prawną - wyjaśnia Barbara Grenda, kierowniczka Wielkopolskiego Ośrodka Adopcyjnego w Pile.
A warunki, by zostać rodzicem adopcyjnym wcale nie są wygórowane i trudne do sprostania...
- Dużo wyższe warunki, większe trzeba spełniać, bo wiem to, bo sprawdzałam, żeby przyjąć zwierzę pod opiekę - dodaje kierowniczka Wielkopolskiego Ośrodka Adopcyjnego w Pile.
Ale nie wszyscy kandydaci jednak przechodzą całą ścieżkę...
- Rezygnują po tym, jak się dowiadują, jakie dzieci mogą adoptować. Rezygnują, bo na przykład okazało się, że ich motywacja nie była tak wyraźna. Rezygnują, bo czasami rozpadają się związki. Bo okazuje się, że być może on czy ona mogą mieć dziecko tylko z innym partnerem czy partnerką - opowiada prof. Dr hab. Maria Kolankiewicz, Uniwersytet Warszawski.
Każdy kto chciałby dać spokojny dom dzieciom z trudną historią rodziną zostanie poprowadzony przez ten proces. Wielkopolski Ośrodek Adopcyjny w Pile Pomaga w tym od 50 lat.
Komentarze