Pilanie gorsi od Torunia. Rewanż będzie o wszystko

08.04.2019   Autor: Mateusz Ryczek

KS BestDrive Futsal Piła minimalnie przegrał w emocjonującym i pełnym zwrotów akcji meczu barażowym z TAF-em Toruń 3:4. Mistrzowie II Ligi Futsalu (grupa wielkopolska) przegrywali już 0:3, by zdołać doskoczyć do rywala. Wszystko rozstrzygnie się w przyszłotygodniowym rewanżu, w którym pilanie będą musieli odrabiać straty, by wrócić do gry na zapleczu Futsal Ekstraklasy.

Przed niedzielną rywalizacją trudno było wskazać faworyta. Stanąć miały bowiem naprzeciwko siebie dwie drużyny, które są od początku tego roku w dobrej formie, wygrywając mecz za meczem. — Kujawsko-pomorscy mistrzowie to pierwszy rywal Futsalu od blisko dwóch lat, który może prezentować poziom zbliżony do pierwszoligowego. Ich skład niewiele się zmienił od czasu konfrontacji pilsko-toruńskich w wyższej klasie rozgrywkowej [Wielkopolanie wygrali wówczas u siebie 4:3, a na wyjeździe zremisowali z torunianami 4:4 - przyp. red.]. Będzie to świadczyło o ich zgraniu i zrozumieniu na parkiecie — oceniał jeszcze przed meczem Patryk Suracki, komentator sportowy TV ASTA i były prezes Futsalu Piła.

Spotkanie nie zaczęło się po myśli pilan. Od pierwszych minut rywalizacji przyjezdni narzucili ekipie znad Gwdy swój styl gry, dużo biegając i szybko doskakując do pressingu. Przede wszystkim dzięki niemu zawodnikom TAF-u udało się zepchnąć gospodarzy do głębokiej defensywy i wymuszać błędy w obronie. Z których torunianie skrzętnie i bez skrupułów korzystali, bowiem po jedenastu minutach było już 0:3. Najpierw w drugiej minucie Krystian Kraśniewski pokonał Adama Kujawskiego strzałem z rzutu wolnego, a niecałe sześćdziesiąt sekund później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wynik podwyższył Bartosz Przypis. Z kolei w owej jedenastej minucie przy ogromnym zamieszaniu w polu karnym miejscowych do piłki dopadł niepilnowany Maciej Jankowski i mocnym uderzeniem w samo okno odebrał podopiecznym Macieja Konerta szanse na awans. A przynajmniej ograniczył je do minimum, patrząc na apatyczną postawę Futsalu. Pilanie do tego momentu nie potrafili zawiązać żadnej składnej akcji ani realnie zagrozić bramce rywali. Jedyny celny strzał w pierwszej połowie pierwszej części gry oddał Wojciech Bukowy, ale w sam jej środek.

W drugich dziesięciu minutach pierwszej połowy TAF wyraźnie opadł z sił. Pierwsze minuty kosztowały ich dużo, przez co do głosu doszli Wielkopolanie, przeprowadzając kilka zespołowych akcji. Głośniej na trybunie zrobiło się w trzynastej minucie, gdy Maciej Konert urwał się ze skrzydła spod krycia i zagrał stojącemu tyłem do bramki Michałowi Lamentowi, który wykreował sytuację wbiegającemu w pole karne Wojciechowi Węgrzynowi, wycofując mu piłkę.

Minutę później było już 1:3. Niemal identyczną akcję przeprowadził Konert, ponownie dogrywając do Lamenta. Pivot Futsalu tym razem sam wykańczał akcję, tyle że jego strzał nie był trudny do wybronienia dla bramkarza gości. Na całe szczęście dla licznie zgromadzonej publiczności, do futbolówki dopadł Węgrzyn i wpakował ją do siatki.

Na gola kontaktowego długo nie musieliśmy czekać. W siedemnastej minucie długą piłkę powietrzną spod własnego pola karnego zagrał Zbigniew Barańczyk. Do niej dopadł dobrze dysponowany w niedzielę Lament i zapewnił w drugiej części gry emocje.

O ile za pierwszorzędną asystę Barańczyka można było pochwalić, o tyle za początek drugich dwudziestu minut już nie, jako że to on sprezentował gola rywalom na 2:4. Trafienie Jankowskiego praktycznie ustawiło przebieg drugiej połowy. Mimo że pilanie wykreowali kilka groźnych okazji, długo nie potrafili żadnej zamienić na bramkę. Dopiero dzięki grze w przewadze po czerwonej kartce Jakuba Wiśniewskiego w trzydziestej siódmej minucie ekipa z grodu Staszica zmniejszyła rozmiary porażki. Kapitalnym prostopadłym podaniem popisał się Radosław Góźdź, a piłkę do siatki wślizgiem wbił Wojciech Węgrzyn. Dzięki tej bramce pilanie pojadą na rewanż do Torunia z myślą, że trzeba wygrać przewagą dwóch, a nie trzech trafień, co nie tak złą sytuacją po tym, jak po pierwszych jedenastu minutach zawodnicy Macieja Konerta przegrywali 0:3.

 

KS BestDrive Futsal Piła - TAF Toruń 3:4
Węgrzyn 14’ 38’                           Kraśniewski 2’
Lament 17’                                    Przypis 3’
Jankowski 11’ 22’

 

Po meczu powiedzieli:

Patryk Suracki, komentator sportowy TV ASTA i były prezes Futsalu: Mecz wyglądał tak jak się spodziewałem. W pierwszych minutach gospodarze dali się zaskoczyć wysokim pressingiem oraz tempem gry, do którego nie przywykli na drugoligowych parkietach. TAF był bezlitosny i wykorzystywał każdy błąd, jednocześnie eliminując akcje pilan już w zarodku. Ale tak szybkie tempo narzucone przez gości musiało się w końcu odbić. Futsal wyciągnął wnioski i w zasadzie od dwunastej minuty przeważał. Z wyniku 0:3 udało się doprowadzić do 3:4, co jest sporym sukcesem. Dzięki temu kwestia awansu jeszcze nie jest rozstrzygnięta. W Toruniu to zespół Konerta musi otworzyć wynik. Ewentualna bramka dla pilan wprowadzi sporą nerwowość w szeregach gospodarzy.

Maciej Konert, grający trener Futsalu: Mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Niestety przespana pierwsza połowa nie pozwoliła nam powalczyć w tym spotkaniu o więcej. Zdecydowanie zbyt często dawaliśmy prezenty zespołowi z Torunia. Kilka błędów przeciwnik wykorzystał z zimną krwią. Na szczęście przegraliśmy tylko jednym golem, co daje cień szansy w rewanżu. Nie porzucamy nadziei i walczymy do końca. Bardzo chciałbym pogratulować zespołowi z Torunia za dobry mecz i kibicom za liczne przybycie. Nadkomplet publiczności pokazuje, że jest dla kogo to robić. W imieniu swoim i drużyny dziękuję za wsparcie.

 

Rewanż czternastego kwietnia o godz. 12.00 w Toruniu.

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:

Komentarze
Pogoda
PIŁA Pogoda
Więcej informacji
PROGRAM TV ASTA
© Copyrights 2019 asta24.pl Agencja Interaktywna Sun Group