Ogień zabrał dom rodzinie strażaka - VIDEO

Ogień zabrał dom rodzinie strażaka - VIDEO

Osiem osób straciło dach nad głową. W niedzielę ogień strawił dom dwóch rodzin w Róży Wielkiej. Teraz poszkodowani potrzebują wsparcia przy odbudowie. 

Róża Wielka. Samotne gospodarstwo pośród pól. Niedziela, 3 maja. Godzina 13.14. Nagle tuż przy drzewie pojawia się ogień...  

- Coś tam się zapaliło i po prostu tam była sucha trawa, liście jeszcze. Wszystko suche jest. No i jak wiatr zawiał, a przecież są takie porywy straszne, wiatr zawiał i wszystko poleciało na stodołę, w ciągu 10-15 minut i stodoły nie było - mówi Katarzyna Karczewska, pogorzelczyni z Róży Wielkiej. 

Pierwsi na miejscu byli strażacy z OSP Róża Wielka. To koledzy Pawła Karczewskiego. On sam jest naczelnikiem miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. PISALIŚMY O TYM TU. 

- Człowiek, który sam dużo razy pomagał innym ludziom, a dzisiaj sam potrzebuje pomocy - przyznaje Wojciech Fendorf, prezes OSP Róża Wielka. 

Więc tym bardziej akcja była trudna, bo na miejscu była cała rodzina druha Pawła. LINK DO ZBIÓRKI. 

- To nie był mały pożar, to nie był duży pożar, to był wielki pożar. Nawet teraz mi ciężko o tym opowiadać, a co dopiero podejmować decyzje jakieś tutaj, co pierwsze ratować. Szczęście w nieszczęściu oczywiście, że stało się to w dzień, nie w nocy. Wszyscy byli na podwórku, także mieszkańcy ocaleli - dodaje Wojciech Fendorf. 

 

W niedzielę temperatura sięgała niemal 30 stopni. Do tego długotrwała susza i porywisty wiatr. To wszystko spowodowało, że akcja była bardzo trudna. Strażacy nie mogli wejść do wnętrza domu, bo tam temperatura sięgnęła niemal pół tysiąca stopni...  

- Ogień w wyniku m.in. bardzo silnego wiatru rozprzestrzenił się na budynek mieszkalny. W głównej mierze paliło się poddasze tego obiektu, także strażacy przystąpili do działań gaśniczych - relacjonuje mł. kpt. Mateusz Kentzer, rzecznik prasowy pilskich strażaków. 

Udało się uratować sąsiedni budynek zamieszkały przez ojca strażaka. Akcja ratowniczo-gaśnicza trwała niemal 13 godzin. Brało w niej udział 18 zastępów Straży Pożarnej. To w sumie 62 strażaków. 

- Bardzo mocno wspomagali nas lokalni mieszkańcy, organizując posiłki. Urząd Gminy też zorganizował posiłki i pitną wodę dla strażaków - dodaje rzecznik PSP w Pile.  

A teraz też i dla rodziny pogorzelców. Nie brakuje im też jedzenia. Mają ubrania. Zostali zabezpieczeni przez rodzinę i kolegów strażaków.  

- Jeszcze kolega, prezes naszej OSP udostępnił mi mieszkanie, w którym mogę mieszkać. Mówi, że mogę sobie tam mieszkać na razie. I tu wszyscy właśnie chłopacy ze straży są, pomagają - mówi Paweł Karczewski, naczelnik OSP Róża Wielka i pogorzelec. 

- Najgorszą sytuację tu ma brat, bo nic nie ma. U mnie większość jest zalana, ale coś tam do odratowania, a u nich wszystko się spaliło - dodaje siostra strażaka. 

Czego więc potrzebują? Dodatkowych rąk do pracy przy rozbiórce domu oraz pieniędzy na jego szybką odbudowę. ABY WSPOMÓC RODZINĘ STRAŻAKA WYSTARCZY KLIKNĄĆ TU. 

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.