Czarna lub z mlekiem. Większości z nas trudno się bez niej obejść. Kawa obchodzi dzisiaj swoje święto. Lekarze zalecają jednak picie jej z umiarem, a handlowcy zwracają uwagę na coraz większe problemy związane z jej dostępnością.
Wiele osób nie wyobraża sobie rozpoczęcia dnia bez aromatycznej kawy. W Etiopii skąd pochodzi pito ją już w IX wieku. W Europie przez kontakty z Imperium Osmańskim oraz wojny z Turkami, pojawiła się w wieku XVII. Obecnie dziennie na całym świecie wypija się nawet 2 miliardy filiżanek tego pobudzającego napoju, a statystyczny Polak zużywa jej 3 kg rocznie.
- Jak dla mnie zdecydowanie pić. Natomiast będzie miało znaczenie to jaką kawę będziemy pili. Możemy mówić o kawie jako o napoju i możemy mówić o deserach kawowych. I tu sytuacja wygląda już zupełnie inaczej - mówi Agnieszka Pankau, dietetyk kliniczny.
A taki kawowy deser może szybko pójść nam w boki, bo ma nawet... 500 kcal. Choć ogólnie to czy czarna, czy biała nie ma większego znaczenia dla zdrowia. Istotniejszy jest sposób jej przygotowania. Zdaniem ekspertów najzdrowszą kawą jest ta zaparzana przelewowo. Istotne jest także to, ile wypijamy jej w ciągu dnia. Według Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego czy Polskiego Instytutu Żywności i Żywienia, bezpieczna dzienna dawka kofeiny dla zdrowego dorosłego człowieka wynosi maksymalnie 400 mg na dobę.
- Mniej więcej możemy to sobie wyobrazić na 4 filiżanki dziennie. I częste pytanie, które słyszę: czy kawa odwadnia? Kawa sama w sobie nie odwadnia. Jest również źródłem wody i wliczamy ją w bilans płynów w ciągu dnia - dodaje Agnieszka Pankau.
Kawa nie wypłukuje także magnezu, a na pewno nie w istotnej dla organizmu ilości. Nie wszyscy jednak po kawę powinni sięgać. Dotyczy to szczególnie osób z nadciśnieniem czy refluksem. Ceny kawy w ostatnich latach mocno wzrosły.
- Ma na to wpływ wiele czynników m.in. zmiany klimatyczne, susze, powodzie, choroby roślin, także to na pewno ma wpływ na to, że ta kawa jest droższa, ale to nie oznacza, że za tydzień będziemy mieli w sklepie paczkę kawy droższą o 300 proc. - wyjasnia Aleksandra Ciszek, właścicielka palarni kawy.
W połowie sierpnia media obiegła wiadomość o tym, że kawa może podrożeć nawet o kilkaset procent. Ma to związek ze zmianami, jakie chce wprowadzić Unia Europejska w zakresie stosowania pestycydów w produktach importowanych spoza wspólnoty. Mogłoby to ograniczyć import, a w efekcie podnieść ceny dla europejskich konsumentów na szereg produktów, w tym właśnie kawy. Jeśli unijne wymogi faktycznie zaczną obowiązywać, to kawa na pewno będzie droższa. O ile? Tego na razie nie można oszacować.
Komentarze